2 lutego 2015

Trup nie taki martwy

 Pogłoski o śmierci fotografii prasowej okazały się być może nieco przedwczesne.
 header-poniedzialek-ze-springerem-678x234

 Rzeź trwa, trzeba przywyknąć. W połowie stycznia pojawiła się informacja, że szacowny amerykański magazyn Sport Illustrated zwalnia swoich ostatnich sześciu etatowych fotografów. Wieść obiegła internet lotem błyskawicy ale chyba bardziej dziwiło w niej to, że jeszcze jacyś fotografowie na etatach w prasie istnieją, niż fakt, że zostali oni właśnie zwolnieni. Swoją decyzję redakcja tłumaczy zresztą dość kuriozalnie przeprowadzką do mniejszego budynku i brakiem miejsca dla całej, aktualnie zatrudnianej załogi. Daję głowę, że panowie z chęcią posiedzieliby przy biurkach ustawionych na korytarzach byleby tylko nie tracić roboty.

Rzecz to oczywiście nie nowa, w polskiej prasie taka czystka datowana jest na rok 2011. Jednym z jej ostatnich akordów było zerwanie współpracy polskiego Newsweeka z fotografami agencji Napo Images. Kilka dni temu mogliśmy usłyszeć też echa tamtego, fotoreporterskiego pogromu.  Oto bowiem były fotoreporter Gazety Wyborczej z Trójmiasta – Damian Kramski, wygrał w sądzie pracy sprawę o nieuzasadnione zwolnienie. Kramski nie chciał podpisać niekorzystnej jego zdaniem nowej umowy ze swoim pracodawcą, w której miał się zrzec prawa do honorarium za publikację swoich archiwalnych fotografii. W efekcie musiał z pracy odejść.

Wszystko to mogłoby wskazywać, że fotoreporterzy są w gazetach niepotrzebni. To rzecz jasna nieprawda. I tu z pomocą przychodzi NPPA czyli National Press Photographers Association czyli organizacja zrzeszająca amerykańskich fotografów prasowych. Zleciła ona czterem zespołom naukowców kompleksowe badania tego jak odbiorcy postrzegają profesjonalną fotografię prasową. Wyniki pracy pierwszego zespołu zostały właśnie opublikowane.

Badanie przeprowadzone na grupie ponad pięćdziesięciu studentów University of Minnesota polegało na pokazaniu im 200 fotografii opublikowanych w ostatnich miesiącach w amerykańskich mediach. Połowa z nich została wykonana przez profesjonalnych fotoreporterów, druga połowa została nadesłana przez internautów do portali informacyjnych. Badani musieli ocenić każde ze zdjęć w pięciostopniowej skali. W tym samym czasie komputerowe czujniki badały nie tylko czas jaki poszczególne osoby poświęcały na oglądanie konkretnych zdjęć, ale też ruchy ich gałek ocznych oraz to czy czytają oni dołączone do zdjęć podpisy. Po obejrzeniu wszystkich fotografii badani byli też proszeni o przypomnienie sobie tych, które zapamiętali najlepiej.

Wyniki tych badań są dla fotografów prasowych bardziej niż pocieszające. W 90 procentach przypadków badani byli w stanie prawidłowo stwierdzić czy fotografia została wykonana przez profesjonalnego fotoreportera czy też nie. Co więcej, wszystkie z dwudziestu najlepiej zapamiętanych zdjęć wykonali profesjonaliści. To także zdjęcia wykonane przez zawodowych fotografów przykuwały uwagę na dłużej. Badania ruchu gałek ocznych wykazały też, że to ludzkie twarze przykuwają uwagę na zdjęciu jako pierwsze. Ludzie są ciekawi jakie są relacje pomiędzy przedstawionymi na fotografiach osobami. Dopiero potem oglądają kontekst. Wszyscy badani zauważali też, że „profesjonalne” zdjęcie zawsze opowiada jakąś historię, choćby najbardziej banalną.

„Kiepska jakość niszczy wiarygodność zdjęcia” – powiedział badaczom jeden z uczestników eksperymentu. Trudno się z nim nie zgodzić. Czy uwieżyliby Państwo dziennikażowi, ktury napisał to zdanie? Zdaje się, że nie. Podobnie jest z fotografią, tyle że tutaj błędy ortograficzne, interpunkcyjne i składniowe ukryć o wiele łatwiej. Nikt nas przecież czytania obrazów nie uczy w szkołach, skąd mielibyśmy więc wiedzieć, że nie zostały napisane z należytą starannością? Teraz wiemy, że z tą fotograficzną poprawnością językową udało nam się opatrzeć jeszcze zanim fotografia prasowa zaczęła konać.

– Zamawiając to badanie wcale nie mieliśmy pewności, że jego wyniki przemawiać będą na naszą korzyść – przyznał z rozbrajającą szczerością szef NPPA- Mark Dolan. Trudno mu się dziwić, rzeczywistość zdaje się bowiem każdego dnia mówić mu coś zupełnie innego.

Więcej informacji o badaniach NPPA można znaleźć tutaj.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tego artykułu oglądali także