16 czerwca 2014

Zbiór słów fundamentalnych

Dybowska i Lach definiują w „Stigmie” pojęcie inności. Wnioski, do jakich dochodzą, będą nas uwierać.

header - poniedzialek ze springerem

„Denerwuje mnie, że jak idziesz do sklepu, to cię wyrzucają. A jak nie wyrzucają, to cię śledzą i pilnują. Nie ufają. Rozumiem bo Cyganie kradną – to prawda – ale jak jeden to robi, to przecież nie znaczy, że wszyscy. Mi jest obojętne czy będą mnie traktować jak Polkę. (…) Tylko chciałabym, by mnie Polacy szanowali”.

 

Dom, szacunek, miłość, rodzina, dzieci, dobro, zło, tradycja, religia – chciałoby się wręcz policzyć, ile razy te słowa występują w tej książce. Jest ich tu mnóstwo, spoglądają na czytelnika z wyrzutem, skrupulatnie wplecione w zdjęcia i wypowiedzi kolejnych bohaterów. Wszystkie razem układają się w przejmujący akt oskarżenia, przy okazji tej książki każdy z nas musi się z nim zmierzyć.

 

„Stigma” ujrzała wreszcie światło dzienne. O pracy Adama Lacha w romskim koczowisku na wrocławskim Psim Polu pisałem już wprawdzie wcześniej przy okazji nagrodzenia tego materiału w prestiżowym konkursie Pictures of The Year. Od tego czasu zdjęcia te opublikował „New Yorker” i „New York Times”, można je było także oglądać na wystawie podczas łódzkiego Fotofestivalu. To także tak odbyła się premiera samej książki, która bez wątpienia będzie jedną z najważniejszych fotograficznych publikacji tego roku. Znakomite fotografie Lacha zostały tu uzupełnione o ascetyczne, ale poruszające teksty Katarzyny Dybowskiej. Całość robi niezwykłe wrażenie.

 

 

Poznański fotograf Mariusz Forecki napisał o tej książce tak: „Adam przekroczył linię, przed którą zatrzymują się tłumy fotografów/ artystów/ konceptualistów. Zostawił ich daleko w tyle. Przywrócił wiarę w sens dokumentu i udowodnił siłę jego oddziaływania.(…) Nie znajdziemy tam wysublimowanego zapisu stanu umysłu fotografa patrzącego na przybrudzoną szybę w przykuchennej spiżarni, która to szyba staje się lustrem odbijającym przyszłość na papierze Munken Print Cream”.

 

Trudno się z mistrzem Foreckim nie zgodzić. Dybowska i Lach są tu dziennikarzami i dokumentalistami w najlepszym rozumieniu tych słów. Oni są nieistotni, znaczenie ma tylko bohater i jego historia. Dybowska jest uważna, wsłuchuje się w słowa swoich bohaterów i sposób, w jaki je wypowiadają. Nie obrabia ich, nie nadaje im formy. Układa cytaty w ciąg i to właściwie cały jej udział – jest po prostu mikrofonem, jest uchem, nie interpretuje, nie doszukuje się ukrytych znaczeń. Chowa się w cień i po prostu słucha, bo chce się dowiedzieć jak najwięcej. A oni mówią. Słowa, które wypowiadają, są dziwnie podobne do tych, którymi i my posługujemy się na co dzień. Czytając o tym, co jest dla nich ważne, na czym im zależy, czego się boją trudno nie odnaleźć w tym wszystkim cząstki siebie. W zderzeniu tych wypowiedzi z fotografiami Lacha powstaje szalenie pożyteczny zgrzyt, pęknięcie, szczelina, przez którą autorzy tej książki sączą do naszych głów zwątpienie. Jest ono niezbędne do tego, by rozbić wszelkie stereotypy związane z Cyganami, jakimi nasiąknęliśmy. Ten proces może nas zaboleć.

 

Ale „Stigma” jest też doznaniem estetycznym. Lach świadomie fotografuje w zachwycający sposób, podejmuje ryzyko estetyzacji biedy, bo wie, że aby potrząsnąć odbiorcą, musi go najpierw uwieść. Sporo tu bardzo reporterskich kadrów, uchwyconych momentów, fotograficznej rejestracji intymności. Imponuje głęboki wgląd, jaki udało się mu uzyskać w tę społeczność, widać czas poświęcony na budowanie zaufania pomiędzy fotografem a jego bohaterami. Tam gdzie opowieść dzięki takim właśnie fotografiom zbytnio się rozpędza, Lach uspokaja ją, wycisza. Na dwóch rozkładówkach pokazuje fotograficzną typologię romskich baraków. W tym miejscu Dybowska uzupełnia tylko lakonicznie:

 

„Na początku musisz wyrównać ziemię piaskiem. Później wbijasz dwa słupy – po przeciwnych stronach – i kładziesz na te słupy belkę. Potem bierzesz stare drzwi i robisz z nich ściany. Z czterech drzwi robisz jedną ścianę. Do przedniej ściany musisz wsadzić okno, potem drzwi wejściowe i drugie okno. Jako dach osiem drzwi i kładziesz na to folię, później dywan, znów folię i na końcu linoleum. Żeby nie padało”.

 

Ten fragment to właściwie klucz do zrozumienia całej tej książki. Bo „Stigma” to opowieść o wzruszającej desperacji, z jaką jej bohaterowie próbują klecić podstawowe dla człowieka pojęcia – dom, rodzinę, godność i szacunek, miłość, dobro, zło, tradycję. Wykorzystują do tego tylko to, co znajdą, dostaną, zdobędą, a czasem przymuszeni sytuacją, także ukradną. Tym, co odróżnia ich od nas, jest tylko fakt, że my coraz częściej myślimy, że możemy sobie to wszystko po prostu kupić.

 

Spotkanie promujące „Stigmę” odbędzie się w najbliższą środę w warszawskim Barze Studio o godzinie 19.00

Więcej o Stigmie TUTAJ

Książki, o których pisał autor