9 maja 2015
wywiady

Skrytki i odbitki Mansztajna (część 2)

W drugiej części rozmowy o m.in. o poezji, która jest rodzajem chirurgicznej pracy: „Łatwiej przychodzi mi blogowanie niż pisanie tekstów poetyckich. Piszę rzadko i niechętnie. Poezja, żeby była dobra musi być autentyczna. Na blogu zakładam wiele masek i to nadal może być w porządku. W wierszu też zakładam maski, powołuję do życia jakichś bohaterów, zmyślonych, skompilowanych z realnych ludzi, ale mam wrażenie, że tam jestem jednak najbardziej szczery. To oczywiście jest bolesne.  Mam wrażenie, że łatwiej jest być zabawnym niż chwytać za serce” – mówi Jakobe Mansztajn.

… czas na MLH:

„Z Rafałem Żabińskim umawiamy się o 10:30 na Skypie, intensywnie pracujemy przez jakieś 3-4 godziny w pocie czoła, z godzinną przerwą na obiad i drugą, 20-minutową na rozprostowanie kości więc takiej solidnej pracy jest może  godzina, półtorej. To nie jest tak, że dzień przelatuje mi przez palce. Przez cały dzień raczej piszę – MLH albo coś swojego, rzadko wiersze, prozę, teksty na mojego bloga, które często ostatecznie tam nie trafiają. Nie chcę wypaść z wprawy” -opowiada poeta.