9 maja 2015
wywiady

Skrytki i odbitki Mansztajna

Do pisania potrzebuje ciszy, do spania – hałasu. Twierdzi, że „Sąd Ostateczny” Memlinga zniszczył mu dzieciństwo. Ma problem z policzeniem siebie samego, jest uzależniony od Internetu, był inicjatorem akcji „Zjednoczenie czytelnicze”. Sam wie najlepiej co ukrywa pod łóżkiem.

Jakobe Mansztajna pytamy m.in. o inspiracje, znaczenie pseudonimów w literaturze, o miejsce, w którym znajduje się dziś poezja:

„Poezja od zawsze umiera. Odkąd ona istnieje mam wrażenie, że jest w odwrocie i kolejne czasy wieszczą jej rychły upadek. Współczesność mówi, że poezja nie ma racji bytu. Mimo wszystko przemyka się przez kolejne stulecia i sobie żyje. Mam wrażenie, że jest mała, ale jednak bardzo zdeterminowana grupka ludzi, która sobie żyje od początku świata, dla której poezja jest ważna; która swojej wrażliwości nie potrafi ukoić oglądając „Iron mana” czy grając w „Call of duty” – twierdzi Jakobe Mansztajn i dodaje:

„W ogóle nie czuję się wyróżniony jako poeta. Mam wrażenie, że to jest źródło kompleksów. Kiedy ktoś mnie pyta co ja robię, a ja mam odpowiedzieć, że piszę wiersze czyli siedzę na fotelu, patrzę w ścianę i coś mi się w głowie dzieje podczas gdy moi koledzy zapieprzają w korporacjach po dziesięć godzin dziennie to mam wrażenie, że to jest trochę niepoważne. Pisanie wierszy to nie jest poważne zajęcie. Myślę, że decyzja o tym, żeby zająć się literaturą a zwłaszcza poezją jest trochę samobójcza, to straceńcza misja”.

Mocne uderzenia

„Inspiruje mnie to, o co otarłem się bardzo mocno. Mam wrażenie, że w ogóle jestem średnim materiałem na poetę bo jestem mało wrażliwy, mało co mnie porusza. Nie wzruszam się falującym morzem czy struganiem łódek z kory. To nie są rzeczy, które mnie dotykają, w ogóle mnie to nie obchodzi. Mnie w poezji interesują sytuacje graniczne, mocne uderzenia. To działa na wszystkich. W tym sensie ja jako poeta nie różnię się od innych ludzi. Dotyka mnie mocno odchodzenie innych moich bliskich. W tym sensie jestem kiepskim materiałem na poetę bo nie sądzę, żebym widział więcej” – tłumaczy Mansztajn.

W drugiej części rozmowy o światach poety i blogera, o pracy nad Make Life Harder, o granicy między tym co obcesowe a intymne…

Jakobe Mansztajn – poeta, bloger, autor bloga Make Life Harder (wspólnie prowadzonego z Rafałem Żabińskim). Jeden z najbardziej cenionych poetów młodego pokolenia. Jest autorem książki poetyckiej „Wiedeński high life”, za którą otrzymał Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius 2010 w kategorii „Debiut roku”, a także nominację do Nagrody Literackiej Gdynia. Jest laureatem plebiscytu Gazety Wyborczej Sztorm Roku 2010 w dziedzinie literatury. W 2010 roku został nominowany także do Nagrody Miasta Gdańska dla Młodych Twórców. W latach 2009-2012 był zastępcą redaktora naczelnego kwartalnika literackiego „Korespondencja z ojcem”. Jest także nicjatorem akcji Zjednoczenia Czytelniczego promującego czytelnictwo w kraju. W grudniu 2014 roku ukazała się jego druga książka „Studium przypadku”, za którą otrzymał nominację do nagrody Splendor Gedanesis. Tłumaczony na hebrajski, białoruski, angielski i norweski. Mieszka w Gdańsku.

/fot. Zdzisław Miszke/