30 września 2017

„Labirynt duchów” – recenzja przedpremierowa

Nie chciałbym żeby ten tekst wpisywał się w nurt recenzji piejących peany na cześć katalońskiego pisarza, żeby słowa „anioł” i „niebo” padały tylko w kontekście tytułów poprzednich tomów, żeby postarać się znaleźć jakiś mankament, wytknąć niedociągnięcia. Żeby czytelnik żywiący urazę do „Cienia wiatru” zaintrygowany chociaż w minimalnym stopniu spróbował zajrzeć do jednej z książek Carlosa Ruiza Zafóna. Tylko pytanie czy to ma sens?

labirynt

Przeszło dziesięć lat temu otworzyłem książkę z wykonaną w sepii fotografią, przedstawiającą jedną z barcelońskich ulic, z charakterystyczną, wychodzącą na pierwszy plan latarnią na okładce. Już w pierwszym zdaniu zostałem zaproszony do Cmentarza Zapomnianych Książek, wszedłem i utkwiłem w nim na dobre. Podejrzewam, że jeśli kiedykolwiek uda mi się z niego wyjść, to i tak nie raz do niego zajrzę. Czytelnikom, którzy nie doświadczyli jeszcze tej szansy, szczerze zazdroszczę. Wszystko jeszcze przed Wami.

11 października w Polsce ukaże się ostatni tom serii „Labirynt duchów”, w którym autor ponownie eksploruje mroczne zakątki Barcelony, odkrywa miejskie legendy, szkicuje wąskie uliczki, portretuje Katalończyków dyskutujących w księgarniach i lokalnych kawiarniach, przedstawia historyczne losy Hiszpanii. W odróżnieniu od poprzednich części sporo akcji przenosi jednak do stolicy kraju. Wydarzenia rozgrywające się w Madrycie mają ogromny wpływ na poznane do tej pory losy Fermina, Davida Martina, Mauricio Vallsa i przede wszystkim rodziny Sempere. W najdłuższym tomie znalazło się miejsce na wytłumaczenie wielu wątków, rozpoczęcie, rozwinięcie i zamknięcie nowych. Mimo, iż Zafón we wstępie tłumaczy, że wszystkie książki można czytać w dowolnej kolejności, zdecydowanie odradzam sięganie po „Labirynt duchów” na starcie przygody z autorem. Moim skromnym zdaniem czwarta część jest swego rodzaju punktem kulminacyjnym całej przygody z Cmentarzem, zapalającą światełka w tunelach łączących poszczególne segmenty labiryntu.

Każda z części skupia się w jakiś sposób na fragmentach uniwersum stworzonego przez Zafóna. Pierwszy tom –„Cień wiatru” – przedstawia losy Daniela Sempere, chłopca odkrywającego świat literatury, który po wprowadzeniu przez ojca do Cmentarza Zapomnianych Książek trafia na powieść tajemniczego autora, która zmieni jego życie i nakreśli nić fabularną kontynuowanej przez przeszło dwa i pół tysiąca stron sagi. Drugi tom to monografia poświęcona Davidowi Martinowi, napisania w pierwszoosobowej narracji, będąca stadium upadku i szaleństwa. W trzeciej, najkrótszej części, śledzimy losy Fermina, dobrego przyjaciela rodziny Sempere. Bohater jest jedną z najbardziej barwnych, zabawnych i kreatywnych postaci sagi, co nie zmienia faktu, że „Więzień nieba” to niezwykle mroczny epizod. Fermin dusi w sobie bowiem tragiczną przeszłość, na dodatek powieść w całości rozgrywa się w brutalnych czasach dyktatury generała Franco. W czwartym tomie przyszedł czas na Alicję, jedną z najbardziej wyrazistych postaci całej serii, która podejmuje się rozwiązania zagadki zniknięcia, znanego już czytelnikom Zafóna, naczelnika więzienia Montjuic Mauricio Vallsa.

Nic dziwnego, że polscy czytelnicy musieli czekać kilka miesięcy na tłumaczenie powieści. 880 stron napisanych dwa razy mniejszą czcionką niż trzeci „Więzień nieba” musiało być sporym wyzwaniem dla tłumacza. Zafón zakończył swoją sagę najbardziej brutalnym, krwawym i mrocznym rozdziałem. „Labirynt duchów” spokojnie można nazwać kryminałem, w którym przez przeszło 700 stron wraz zgłówną bohaterką Alicją i jej partnerem Vargasem, czytelnik odkrywa tajemnice zaginięcia Vallsa, jednocześnie sam uczestniczy w prywatnym, osobnym śledztwie łącząc zdarzenia z poznanych już wcześniej części układanki. „Labirynt duchów” jest najdłuższym i najgęstszym fabularnie tomem serii. Jak na samym końcu mówi prawdziwy (ćśśś!) autor cyklu, wszystkie części są tak naprawdę opisem losów jednej rodziny, tylko wielokrotnie przepisanymi. Sporo wątków zazębia się, powtarza, z tą różnicą, że ukazane są z perspektywy innej osoby. Wystarczy wspomnieć scenę z „Więźnia nieba”, gdzie Daniel Sempere z żoną i synem stoją nad grobem Isabelli. Ta sama sytuacja opisana jest „Labiryncie duchów”, niektóre zdania opisujące ten epizod występują w ostatnim tomie niemal niezmienne. To kolejny dowód na to jak precyzyjnie Zafón zaplanował pisanie swojego cyklu. Oczywiście takich sztuczek jest wiele i zapalony czytelnik na pewno je wyłapie.

Rzecz jasna pojawiają się też słabe, dłużące się momenty, które Zafón mógł opisać krócej, inaczej. Wiele wątków czy wspomnianych sztuczek jest nieprawdopodobnie mocno naciąganych, powtarzalnych lub spłyconych dla potrzeb płynności akcji. Matematyczne podejście do tworzenia osi fabularnej, przypominające wyliczanki Krajewskiego z serii o Edwardzie Popielskim, też może niektórych irytować. Wszystko jednak jest strawne, ubrane w szaty wielkiej miłości Zafóna do książek. Jego zabawa nawiązaniami do klasyków literatury, cytatami, wplataniem widocznych gołym okiem motywów pozwala czasem oderwać się od wizji wojennych, morderstw i opisów mrocznej strony ludzkiej natury.

Myślę, że trafnym porównaniem będzie zestawienie ewolucji sagi Zafona do serii książek o Harrym Potterze J.K. Rowling. I bynajmniej nie mam tu na myśli sukcesu komercyjnego. Sedno tkwi w dojrzewaniu kolejnych tomów, każda następna część jest bardziej soczysta, brutalna, mroczniejsza i tajemnicza. Wystarczy porównać nieco infantylny „Kamień filozoficzny” z demonicznym „Więźniem Azkabanu”. Nie mówiąc o pójściu dalej w kierunku ostatnich tomów serii. Podobnie jest z cyklem barcelońskim. Im dalej w las tym więc trupów, krwi i zagadek.

Jako wierny czytelnik poprzednich tomów nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem. „Labirynt duchów” był jednocześnie fantastyczną i tragiczną przygodą. Przeżywanie, po pięciu latach przerwy z cyklem, lektury kolejnej części było ekscytujące, jednak obciążone świadomością, że to już koniec. I tak, niestety… To już koniec.

Dziękujemy wydawnictwu Muza SA za udostępnienie egzemplarza przedpremierowego.

labirynt-duchow-b-iext50929913

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także