27 listopada 2013

Porno w mózgu

„Momenty były?” „No masz!” – jak mawiali w niezapomnianym (a może już nieco zapomnianym?) cyklu filmowych dialogów Andrzej Zaorski i Marian Kociniak. I ta epokowa fraza, która w polszczyźnie została (nawet jeśli już niektórzy nie pamiętają skąd pochodzi), przypomniała mi się podczas lektury najnowszej książki Wojciecha Kuczoka „Obscenariusz”.

header - LiteraturaNaOstroOK

Prawdę mówiąc trudno, żeby się nie przypomniała, skoro ostatnie opowiadanie tego zbioru nosi właśnie tytuł „Momenty”. Zresztą jest to tekst w całej książce, jeśli nie najlepszy, to najbardziej intrygujący. Bo opowiadający historię tak nieprawdopodobną, że zapewne prawdziwą. O skrzywdzonym przez matkę i zakochanym w sobie rodzeństwie, w którego życiu jest tyle seksualnych demonów, że historie podobne do tej służą za materiał poglądowy autorom podręczników. Swoją drogą „Obscenariusz”, pokazujący nieznane do tej pory oblicze Kuczoka jako pisarza erotycznego, ma kilka dobrych pomysłów fabularnych z pogranicza seksu i literatury. Mnie szczególnie przypadły do gustu opowiadania „Bachantka na panterze” i „Zur Goldenen Gans” (to drugie to udana zabawa literacka osnuta wokół losów Balzaka, z udziałem Józefa Ignacego Kraszewskiego), ale najważniejszy jest dla mnie generalny wniosek płynący z tej lektury: to wciąż działa.

 

Manuela Gretkowska powiedziała kiedyś w wywiadzie dla „Xięgarni”, że czuje się zaszczycona, iż w czasach gdy seks jest wszechobecny tylu ludzi interesuje się scenami erotycznymi z jej książek. I że jej proza budzi takie namiętności, że oskarża się ją o pornografię albo odsądza od czci i wiary. Trudno nie przyznać pisarce racji. Żyjemy w świecie gdzie erotyka wylewa się z mediów, a pornografia jest na wyciągnięcie ręki, czy też komputerowej myszki. Najpopularniejsze słowa wpisywane do przeglądarek internetowych to seks i porno. A jednak to jak opisują „momenty” pisarze ma znaczenie nie tylko dla strażników publicznej moralności, którzy zwalczają każde potencjalne zgorszenie i którym wszystko się kojarzy, jak Jasiowi z dowcipu. Ma to również znaczenie dla czytelników. Dowodem globalny sukces trylogii E. L. James i pomniejsze sukcesiki jej naśladowczyń, ale też reakcje jakie wywołuje proza Gretkowskiej.

 

Czy równie emocjonalne będą komentarze odnośnie książki Kuczoka, wątpię. Autor „Obscenariusza” jest przede wszystkim stylistą i to w języku wszystko się u niego odbywa. Nic nie wskazuje na to, żeby miał zamiar rywalizować z softpornografią spod znaku Greya. Ale jego opowiadania dowodzą, że w erotyce najważniejsze jest, aby zostawić przestrzeń dla wyobraźni. Dlatego literatura, traktująca o seksie, zawsze będzie potrzebna. W tej sferze, tak jak i w każdej innej, najważniejszym narządem jest bowiem mózg.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tego artykułu oglądali także