19 października 2012

Kościelne sensacje

Kościół to nie tylko wspólnota. To rozległa i wpływowa instytucja; prawdziwa maszyneria, składająca się z dobrze dopasowanych i naoliwionych elementów. Poszczególne mechanizmy muszą działać naprawdę sprawnie i zgodnie, by nie ujawnić tajemnic, które mogłyby zmienić myślenie tysięcy, ba, milionów wiernych.

 

Część z owych tajemnic wciąż nie jest znana nawet najwyższym władzom kościelnym – pozostają skryte głęboko pod ziemią, zapisane na liczących dwa tysiące lat zwojach. Ich odkrycie może zupełnie zmienić oblicze nie tylko samego Kościoła, ale całego chrześcijaństwa. Nic więc dziwnego, że dla jednego zwoju wiele osób jest gotowych do dokonania najbardziej niegodziwych czynów. Co bowiem stałoby się z chrześcijaństwem, gdyby okazało się, że Jezus nie był jedynym Mesjaszem, ale miał naśladowcę – również umęczonego i ukrzyżowanego?

 

Na domiar złego nowo wybrany papież rości sobie prawo do przeprowadzenia rewolucji. O ile hasła powrotu do ewangelicznego ubóstwa nie budzą jeszcze szczególnie głośnych protestów, o tyle pomysł otwarcia papieskich archiwów jest już dla wielu wysoko postawionych duchownych prawdziwym szokiem. Kościół nie ma bowiem nieskazitelnej historii. Co więcej – do tej pory dokładał wszelkich starań, by nie obciążać wiernych wiedzą o kulisach swojej działalności.

 

Charyzmatyczny duchowny przez jednych uważany jest za wybawiciela, przez innych – za Antychrysta. Tymczasem nowy papież ignoruje zagrożenia i pojawia się niespodziewanie w miejscach, do których nie udają się mężczyźni dbający o swoją reputację. Niewiele osób wie też, że duchowny obarczony jest mroczną tajemnicą, ściśle związaną ze złowieszczym zwojem…

 

„Drugi Mesjasz” to sensacyjna historia odkrycia archeologicznego, które ma szansę naruszyć fundamenty wiary chrześcijańskiej. To również historia kłamstwa, mrocznych tajemnic i uwikłania we własną przeszłość.

 

A co z bluźnierstwem? – zapyta zapewne wielu czytelników. Otóż – o ile fikcja literacka może być bluźnierstwem – jest tu takowe. Nie stanowi jednak ani osi konstrukcyjnej, ani najbardziej soczystego elementu powieści. Przemyka gdzieś w tle, dodając tylko smaczku historii śledztwa i pogoni za prawdą religijną. Nie jest to bluźnierstwo rodem z głośnych powieści Dana Browna, raczej igraszka z religijnymi realiami, złagodzona konwencją archeologicznych sensacji spod znaku Indiany Jonesa.

 

„Drugi Mesjasz” łączy więc dwie konwencje – sensacyjno-archeologiczną i mistyczno-bluźnierczą. Żadnej z nich nie wyzyskuje jednak w pełni – zatrzymuje się niejako w połowie drogi, nie zaskakując niczym nowym czy chociażby odrobinę oryginalnym. Największą zaletą powieści pozostaje jej wymiar sensacyjny. Nie wiem tylko, czy wystarczy to, by w pełni przekonać czytelnika.