21 czerwca 2018

Powrót Króla, czyli „Outsider” Stephena Kinga

Stephen King, kojarzony przez większość czytelników jako autor mniej lub bardziej przerażających horrorów, już od jakiegoś czasu zboczył z obranej przed laty ścieżki klasycznej literatury grozy (co widać na przykładzie trylogii kryminalnej poświęconej detektywowi Hodgesowi czy fantastyczno-baśniowej historii przedstawionej w „Śpiących królewnach”). Raz wychodziło mu to na dobre, kiedy indziej wręcz przeciwnie. Dlatego też na wieść, że jego kolejna książka znowu nie będzie tradycyjnym horrorem czytelnicy mieli wszelkie powody do obaw o najnowszą powieść mistrza grozy. Jednakże detektywistyczno-krymilnano-paranormalny „Outsider” daję ogromne nadzieje na to, że stary dobry King wraca i ma się znakomicie!

12 lutego 2013

Powrót inteligenckiej traumy

Istnieją dwa powody, dla których żałuję, że przeczytałam „Lepperiadę” Marcina Kąckiego. Po pierwsze: najgłębsze dno, w jakie osunęła się parę lat temu polska polityka, powróciło do mnie w formie skondensowanej. Po drugie: nie widzę w jego reportażach uzasadnienia, dla którego miałabym wracać wspomnieniami do czasów triumfu Samoobrony. A uważam, że należy napisać, dlaczego warto o tym pamiętać.

15 stycznia 2013

(Nie)zwykłych Rosjan życie codzienne

Gdy przed kilkoma laty oglądałem pożegnalny koncert zespołu Super Girl & Romantic Boys, którego liderem był Konstanty Usenko, nie spodziewałem się, że wokalista grupy kompletnie pijanych punków będzie w stanie napisać książkę tak subtelną i wnikliwą jak "Oczami radzieckiej zabawki".

20 listopada 2013

"Ekran między mną a światem"

Esej Konstantego Jeleńskiego, jednego z najżywszych polskich umysłów dwudziestego wieku, któremu ponadkrajową sławę zawdzięcza choćby Witold Gombrowicz, wzbudził swego czasu zainteresowanie między innymi Michela Foucaulta i Claude'a Levi-Straussa. Nic dziwnego – spotkanie otwartego intelektu polskiego myśliciela z niepokojącymi wizjami Hansa Bellmera dziś też potrafi skierować świadomość czytelnika na niespodziewane tory.

19 grudnia 2013

Nie chcę się chwalić, ale…

Autobiografia Lwa-Starowicza nie jest książką nieudaną. Jej bohater ma do powiedzenia całkiem sporo, przynajmniej o tym, na czym zna się najlepiej. Problem leży gdzie indziej: to książka irytująca. Dlaczego? Ano dlatego, że oparta jest na klasycznym chwycie pod tytułem „nie chcę, ale muszę”, czy raczej „nie chcę się chwalić, ale...”.