13 września 2012

Sosnowiec w powieści zamknięty

Nagrodzony Śląskim Wawrzynem Literackim „Korzeniec” – o nagrodę rywalizował m.in. z „Lekką przesadą” Adama Zagajewskiego i napisaną przez Andrzeja Franaszka biografią Czesława Miłosza – nie zadowoli może tych, którzy nastawiają się na pełnokrwisty kryminał. Zapewne przypadnie jednak do gustu wszystkim miłośnikom dobrej literatury i mistrzowskiego warsztatu pisarskiego.

 

Sosnowiec, rok 1913. Małe miasteczko w przededniu wydarzeń, które mają rozszarpać nie tylko tereny Polski, ale i całej Europy. Małe miasteczko, mające swój niepowtarzalny klimat, charakterystycznych mieszkańców, problemy i… tajemnice.

 

W miasteczku tym bowiem znalezione zostaje bezgłowe ciało, zidentyfikowane jako należące do pana Alojzego Korzeńca, miejscowego potentata płytek ceramicznych. Głowa pana Alojzego zawędrowała w zupełnie inne okolice, a jej przetransportowanie w miejsce bardziej odpowiednie dla tak nobliwej części ciała okazało się nie lada wyzwaniem.

 

Sosnowiec widział już wiele. Widział zdrady, romanse, zatargi na gruncie zawodowym i niesnaski pomiędzy poszczególnymi narodami. Pozbawiony głowy korpus Korzeńca to jednak widok zupełnie nowy. Nic więc dziwnego, że sprawą zainteresowała się nie tylko policja, lecz również nie do końca wykwalifikowany w prowadzeniu śledztw dziennikarz z lokalnej gazety.

 

Czym i komu mógł zawinić pozornie spokojny i ustatkowany mężczyzna? Czy jego śmierć ma związek z konkurencją na rynku glazurniczym? A może to sprawa polityczna? Czy pomogą w jej rozwikłaniu tajemnicze dokumenty znalezione przez jego żonę? I co wspólnego ma ze sprawą młodziutka fińska bona?

 

„Korzeniec” to jednak nie tylko historia śledztwa, to przede wszystkim książka, czerpiąca pełnymi garściami z tradycji wielkiej powieści realistycznej. Nie tyle pełna rozmachu, co stanowiąca skrupulatną kronikę życia jednego z wielu miasteczek z początku XX wieku.

 

To wreszcie książka, której głównymi zaletami nie są wcale wartka akcja, dynamicznie zmieniające się okoliczności czy zaskakujące rozwiązanie intrygi. Wręcz przeciwnie. Najbardziej urzeka w „Korzeńcu” niezwykle barwny język, długie, anegdotyczne dygresje (historia o wżenianiu się w obfity biust wybranki serca to prawdziwy majstersztyk!). Siłą tej powieści jest także panorama niewielkiego miasteczka sprzed stu lat i brawurowe portrety postaci, które pozornie nie kryją w swojej biografii niczego nadzwyczajnego.