3 stycznia 2017

10 polskich książek roku 2016 wg redakcji Xięgarni

Czas na literackie podsumowanie minionego roku. W naszym redakcyjnym zestawieniu, najciekawszych publikacji wydanych w 2016 roku, wybraliśmy wspólnie dziesięć książek, na które warto zwrócić uwagę. Wśród wyróżnionych książek znajdują się reportaże, zapiski, tomiki poezji, a nawet komiks.

top10

Witold Szabłowski, „Sprawiedliwi zdrajcy”, Znak

szablowski_sprawiedliwi-zdrajc

Przy okazji premiery najnowszej produkcji Wojtka Smarzowskiego na rynku pojawiło się bardzo wiele zapowiedzi książek o wydarzeniach jakie rozegrały się na Wołyniu w roku 1943. Spektrum publikacji było bardzo szerokie, od małych do dużych wydawców, od skrajnie konserwatywnych po liberalne. Miałem okazję zapytać Wojciecha Smarzowskiego, która z publikacji wydaje się najbardziej istotna w kwestii tematu Wołynia, będącego ostatnio na ustach wielu środowisk, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Wspomniał jedną – tę napisaną przez Witolda Szabłowskiego. „Sprawiedliwi zdrajcy” to książka bardzo potrzebna, cholernie ważna, pokazująca drugie, zapomniane oblicze naszych wschodnich sąsiadów, istotna nie tylko w kontekście społecznym, ale również politycznym, zwłaszcza teraz, gdy nasilają się napięcia na tle narodowościowym. Tym bardziej, że wiedza Polaków o tragedii wołyńskiej okazuje się bardzo skromna. (Kuba Krasny)

Andrzej Stasiuk, „Osiołkiem”, Czarne

osiolkiem

Stasiuk pojechał starym osiołkiem w głąb Azji, do Tadżykistanu, ale powieściowo zatrzymał się na krańcach Kazachstanu. W książce wspomina wszystkie samochody, które przez pięćdziesięciolecie przetoczyły się po autorze i wypaliły na nim swoje piętno. Od pracy w szkolnych warsztatach, poprzez pierwsze jazdy w roli pasażera starą warszawą.

Podróż z tajemniczym Z. przez Rosję i Kazachstan, ma jakby dwa wymiary – w pierwszym, znanym dobrze od lat, Stasiuk powiela swoje refleksje na temat cywilizacji, wschodu i zachodu, ludzkiego losu i egzystencji, krajobrazowej nicości zwiedzanego świata, gdzie mało co jest, ale zawsze znajdą się jacyś ludzie. Podawane w mniejszych dawkach, te stronice znane od czasów „Jadąc do Babadag”, rozrzewniają, a wplatane opowieści o samochodach w życiu pisarza, ubarwiają czytanie. W wymiarze metafizycznym udaje mu się nas rozśmieszyć, kiedy rezygnując z przesadnych opisów rzeczywistości wschodniego syfu, celnie pokazuje to co ważne w takiej podróży trochę bez sensu, podróży, która nie obchodzi nikogo, bo gdzie tam jakieś zabytki, promenady czy kościoły? – raczej szopy, śmieci i step albo krzaki.

Stasiukowi wydaje się, że jak wepcha się w ten krajobraz rozpadu i siermiężności, to dotknie sedna – jego filozofia odarta jest z blichtru cywilizacyjnego, ponieważ tylko w prostocie życia można odnaleźć fundamentalne prawdy. (Mariusz Rzepecki)

Filip Springer, „Miasto Archipelag”, Karakter

large_SPRINGER__Miasto_Archipelag___ok_adka_96_dpi

Panie Filipie, jak żyć (w Jeleniej Górze, Częstochowie, Zamościu)? Odpowiedź na to pytanie znają wszyscy, którzy mieszkają jednym z 31 byłych wojewódzkich miast. Miasto Archipelag to projekt niezwykły: polska Odyseja, z typowymi naszymi oczekiwaniami, frustracjami i ambicjami w tle. Pozycja obowiązkowa. (Paulina Jagielska)

Magda Omilianowicz, „Bestia. Studium zła”, Od deski do deski

bestia_okladka

Seria na „F/aktach” wydawnictwa Tomasza Siekielskiego, stosunkowo niedawno pojawiła się na literackiej mapie naszego kraju, ale bardzo szybko stała się jedną z ważniejszych książkowych wydarzeń. Formuła fabularyzowania akt kryminalnych trafiła w gusta zarówno czytelników, jak i krytyków o czym świadczy cały szereg pochlebnych i zachwalających recenzji i publikacji. „Bestia…” Magdy Omilianowicz, mimo, że plasuje się pośrodku chronologii wydawniczej, zasługuje na specjalną adnotację. Podstawową różnicą jest temat wybrany przez autorkę, czyli historia Leszka Pękalskiego znanego w mediach, jako słynny „wampir z Bytowa”. Pisarka nie tylko wykonała tytaniczną pracę zapoznania się ze wszystkimi (72!) tomami akt sądowych, rozmów z rodzinami ofiar, ale przede wszystkim jest pierwszą dziennikarką, która przeprowadziła wywiad z samym zabójcą. Efektem jest piorunujący w swojej detaliczności i zniuansowaniu, portret psychologiczny „Lesia”, który przyznał się do 67 makabrycznych morderstw. Prawdziwe przerażenie i uczucie bezsilności, przejmuje czytelnika w momencie, gdy pisarka bezlitośnie demaskuje fatalną pracę śledczych, pełną błędów i potknięć, która zakończyła się kompromitacją w sądzie oraz opinią „najczarniejszego rozdziału powojennej kryminalistyki w Polsce”. Zdecydowanie najmocniejsza książka 2016 roku. (Damian Nowicki)

Jacek Dehnel, „Krivoklat”, Znak

Dehnel_Krivoklat

Stylizowana na Bernharda powieść o szaleńcu oblewającym kwasem arcydzieła malarstwa europejskiego, który okazuje się również wyjątkowo trzeźwym i przenikliwym diagnostą współczesnego świata. „Krivoklat” to napisana jednym tchem opowieść o buncie przeciwko normom społecznym i przeciwko państwu, o sztuce i jej bezmyślnym konsumowaniu, o idiotach i łajdakach oraz o dojmującym poczuciu wyobcowania i niezrozumienia. Książka ironiczna, przewrotna, zjadliwa i po prostu zabawna. „Krivoklat” to o wiele więcej niż tylko literacki żart. (SM)

Tomasz Różycki, „Litery”, Wydawnictwo a5

rozycki_litery_poezja

Tom Litery to niezwykle precyzyjnie skonstruowany mechanizm, który wprawiony w ruch w pewnym sensie imituje, a tym samym pozwala opisać cały świat. Różycki łączy dopełniające się elementy – fizykę i metafizykę, miłość i śmierć, istnienie i nieistnienie – budując z nich całości wyższego rzędu. To jest książka o wszystkim – czy może raczej o Wszystkim – która przykuwa i zniewala nie tylko ogromnym zakresem filozoficznym, ale przede wszystkim bogactwem skojarzeń, niebanalną metaforyką oraz trudnym do uchwycenia, a jednak podskórnie stale obecnym, rymem i rytmem. (MM)

Tomasz Grządziel, „Przygody Stasia i Złej Nogi”, Kultura Gniewu

przygody_stasia_zlej_nogi

„Przygody Stasia i Złej Nogi” to komiks o chorym chłopcu, jego spracowanej matce, problemach ze znalezieniem i kolegów i zrozumienia. To historia o realiach niepełnosprawności. Tyle, że Tomasz „Spell” Grządziel przedstawia je w taki sposób, że tytułowy Staś i jego Zła Noga- towarzyszka doli i niedoli, nie są smutnymi bohaterami, a rozbrykanymi urwisami, z wielką wyobraźnią i jeszcze większym sercem. Ich historia wyciska z człowieka łzy, ze wzruszenia i śmiechu. Po prostu fenomenalny komiks. (Malina Szczepańska)

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, „Nie dam ci siebie w żadnej postaci”, Lokator Media

dycki_nie_dam_ci_siebie

Kolejne wiersze nowego tomu Dyckiego nakładają się na siebie i dialogują ze sobą tworząc przewrotną, ironiczną i autoironiczną opowieść o poszukiwaniu własnego języka i własnej tożsamości. Trudne losy polsko-ukraińskiej rodziny zdają się tworzyć skomplikowany labirynt, z którego jedyną drogę ucieczki oferuje poezja. Znakomity językowo, niejednoznaczny tom, który czyta się jednym tchem, i do którego chce się po wielekroć wracać. (M.M)

Justyna Kopińska, „Polska odwraca oczy”, Świat Książki

Kopinska_polska

Czytając kolejne reportaże zawarte w zbiorze „Polska odwraca oczy”, strona po stronie przeżywa się prawdziwe trzęsienia ziemi. Justyna Kopińska brutalnie wciąga czytelnika w świat, w którym to zło góruje nad dobrem, a przemoc i występek – nad sprawiedliwością. A świat to równie okrutny, co prawdziwy. Człowiek – pozostawiony w nim samemu sobie – ostatecznie traci wewnętrzny spokój, poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że jedynie on sam może kierować własnym losem. Nawet jeśli są w tym wszystkim chwile, które rozjaśnia miłość – nie sposób dłużej wierzyć, że zwycięży ona wszystko, co złe. Ktokolwiek porwał się na lekturę książki Justyny Kopińskiej już wie, że najpierw nie da się po niej spokojnie spać, a później – żyć. Z pewnością łatwiej odwrócić oczy. (Aleksandra Wiśnios)

Stanisław Łubieński, „Dwanaście srok za ogon”, Czarne

lubienski_srok

Autor książki „Dwanaście srok za ogon” zabiera czytelnika w podróż po ornitologicznym świecie, tak mało znanym i docenianym. Pokazuje, że choć jego hobby spotyka się z różnymi (często kpiącymi!) opiniami, jest to ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu albo i nawet całego życia. Książka Łubieńskiego to ciekawa opowieść o jeszcze ciekawszym hobby: młody ornitolog (choć bardziej pasuje chyba określenie nie mające niestety polskiego odpowiednika, czyli birdwatcher) dzieli się tym, co dla niego najważniejsze: pasją. Wspaniałe opisy przyrody w jakiś nie do końca zrozumiany sposób uspokajają, wydają się być harmonijne i niezwykle naturalne. Oczywiste jest bowiem, że człowiek obcując z naturą wycisza się zupełnie i takie wyciszenie, połączone z głębokim uczuciem płynie do czytelnika z kart książki Dwanaście srok za ogon. Autor prostymi słowami przypomina o tym, że to natura jest źródłem wszystkiego, choć często się o tym zapomina. (Karolina Kucharczyk)