30 maja 2019

Poetycka ankieta Xięgarni – Marta Podgórnik

Kolejną bohaterką Poetyckiej Ankiety Xięgarni jest Marta Podgórnik nominowana do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej w 2019r. za tom „Mordercze ballady” wyd. Biuro Literackie.

Marta Podgórnik – ur. 1979r., w Sosnowcu. Poetka, krytyczka literacka, redaktorka. Laureatka Nagrody im. Jacka Bierezina (1996). Tom „Paradiso” (2000) nominowano do Paszportu „Polityki”, „Rezydencję surykatek” (2011) wyróżniono Nagrodą Literacką Gdynia (2012) i nominowano do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius, Nagrody im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz” oraz Nagrody Literackiej „Gryfia”. Tom „Zawsze” (2015) znalazł się w finale Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, podobnie jak „Zimna książka” (2017), którą nominowano również do wrocławskiego Silesiusa. Mieszka w Gliwicach.

O KSIĄŻCE:

„Można czytać nową książkę Marty Podgórnik, traktując ją jako zbiór tekstów rozprawiających się z romantycznymi i popkulturowymi kliszami, kreujących nowy model ironicznej i – powiedzmy – okrutnej ‘ballady panieńskiej’. Oto mieszanka firmowa, kwintesencja pewnego stylu, który w tej książce, jak sądzę, wznosi się na wyżyny. Mordercze ballady są ciosem zadanym kulturowej i wierszowej normie związanej z balladą.”

Karol Maliszewski, juror Nagrody im. Wisławy Szymborskiej

Ankieta poetycka:

Jak wyjść poza skonwencjonalizowane formy wypowiedzi poetyckiej, np. jak inaczej pisać o miłości, śmierci itp.?

Nie bardzo wiem, czym są „skonwencjonalizowane formy wypowiedzi poetyckiej”. Jednym z nielicznych plusów zawodowego uprawiania literatury (i sztuki w ogóle) jest możliwość ignorowania wszelkiej konwencjonalności. Tu nie chodzi o przekraczanie granic, ale o ich systematyczne, pracowite przesuwanie, w służbie odbiorcy, w służbie języka, ale przede wszystkim dla ekspozycji naszego niewyrażalnego, które okazuje się jedynie trudnym do tłumaczenia, lecz możliwym, gdy znajdziemy właściwe środki wyrazu. Przekraczanie konwencji nie jest zatem jakimś wykoncypowanym, zaprojektowanym aktem, lecz koniecznością; to sytuacja, w swojej dynamice, wymusza kolejne rozwiązania.

Do jakiego stopnia przepracowuje Pani w poezji własną biografię?

„Przepracowywać” to termin właściwy raczej dla psychologii, czy, pardon moi, pop-psychologii z czasopism „o życiu”. Jestem, chwalić Boga, osobą zdrową psychicznie, i los oszczędził mi spektakularnych traum. Wbrew szkodliwemu mitowi źle rozumianej „konfesyjności” (zwłaszcza w przypadku liryki), pisarz nie zawsze pisze o sobie i swoich doświadczeniach. Oczywiście, są budulcem, ale rzadko bywają treścią. Jeśli coś się tu „przepracowuje”, to raczej na poziomie metatekstualnym, językowym, kulturowym. Tak więc poszukiwaczy dokumentalnej opery mydlanej zapraszam raczej przed telewizor.

Najważniejsi dla Pani i najbardziej znienawidzeni twórcy?

Wszyscy twórcy, z których dziełami miałam przyjemność obcować, są dla mnie ważni. Na różne sposoby.

Kto według Pani ustala dzisiaj hierarchię w literaturze?

Hierarchie takie, śmakie czy owakie nigdy mnie specjalnie nie zajmowały, to raczej działka dla socjologów, politologów czy antropologów kultury. W idealnym świecie, gdyby takowy istniał, hierarchie (oczywiście tylko poziome) ustalali by czytelnicy. I byłoby tam miejsce dla wszystkich uczestniczących w kulturze.

Czy pisze Pani z myślą o czytelniku? Projektuje jakiegoś odbiorcę swoich tekstów?

Jestem pierwszą, najsurowszą i najbardziej zainteresowaną czytelniczką swoich tekstów. Wykonuję swoją pracę najlepiej jak potrafię, czasem z entuzjazmem, czasem ze złością, 24/7, zawsze uczciwie (sztuka to dziedzina wolności, a zatem szczerości absolutnej). Nie mam i nie uzurpuję sobie prawa mieć wpływu na to, co stanie się dalej; tym zajmuje się mój wydawca. Zacytuję (czy raczej sparafrazuję) dwóch klasyków: piszę wiersze, bo jestem ciekawa, jak się skończą. Wiersz wychodzi z domu i nigdy nie wraca.

Czy według Pani poezja powinna być zaangażowana społecznie?

Jeśli poezja chce być zaangażowana społecznie, niech taką będzie. Jeśli chce być polityczna, lub erotyczna, lub lingwistyczna, niechże taką będzie. Ale proszę, dajcie poezji spokój w kwestii tego co powinna/ nie powinna. Powinno się codziennie myć zęby, chodzić na wybory, kochać i być kochanym. Szanować i wymagać szacunku. Starać się być szczęśliwym i jak najlepiej grać kartami, które nam rozdano. Żyć sobie dobre życie; a wiersze – zawsze są wolne.