31 maja 2017

Wywiad z Tomaszem Bąkiem, nominowanym do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej

Wywiad z Tomaszem Bąkiem, poetą nominowanym do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej za tomik „[beep] Generation”. W rozmowie opowiada o tytanach polskiej poezji, człowieku-piździe i swoich wierszach.

KO20170519_173412

Marcin Świątkowski: Kim jest Człowiek-pizda?

Tomasz Bąk: Jest „zderzakiem”, moją ostatnią instancją, superbohaterem od spraw nieciekawych, choć koniecznych. Lokalna odmiana Tony’ego Starka (choć z twarzy i postury bardziej Peter Parker), który został pizdą, bo wszystkie użyteczne supermoce były już zajęte. Odwala za mnie korpo i przydomowy copywriting, oprowadza turystów po mieście, udziela wywiadów mediom, z którymi mi nie po drodze i pisze za mnie wiersze, pod którymi nie miałbym odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. Bardzo kulturalny i przyjemny w obyciu człowiek, polecam poznać. Parzy świetną yerbę.

MŚ: Co sądzi Pan o tytanach polskiej poezji: Szymborskiej, Barańczaku, Herbercie, , Różewiczu?

TB:Z wspomnianej czwórki zdecydowanie najbardziej po drodze mi z Barańczakiem, nie tylko jako świetnym, wyjątkowo sprawnym poetą (echa nowofalowe dość mocno wybrzmiewają w „[beep] Generation”), ale i (chyba przede wszystkim) genialnym tłumaczem – Audena, Eliota czy Keatsa znam głównie z jego przekładów. Do Herberta nie wracałem od kilku ładnych lat – ewidentnie czeka na odkurzenie, myślę, że nowy wybór jego wierszy wydany przez wydawnictwo A5 będzie dobrym ku temu pretekstem. Co do Szymborskiej i Różewicza, to mogę tylko wymownie milczeć, bo nigdy nie byłem wielkim entuzjastą tych poetyk, natomiast oczywiście doceniam i szanuję ich miejsce w historii literatury.

MŚ: Większość Pana wierszy to utwory długie, prawie poematy; co się kryje w tej długości?

TB: Cóż, myślę, że to poruszane przeze mnie tematy narzuciły taką, a nie inną formę – nie wyobrażam sobie, żeby wiersz traktujący o kryzysie migracyjnym („Multikino zaprasza na seans nienawiści”) zmieścić w dwóch dystychach, byłaby to moim zdaniem totalna aberracja… Inna sprawa, że moje teksty powstają często pod kątem ich finalnego brzmienia podczas prezentacji scenicznych, a w takiej sytuacji dłuższy wiersz sprawdza się po prostu lepiej, nabiera odpowiedniego kształtu.

MŚ: Która formuła lepiej do Pana pasuje: „poezja jest poszukiwaniem blasku” czy „brejkanie wszystkich ruli”?

TB: Czemu nie obie? Mam wrażenie, że brejkając wszystkie rule poruszamy się jednak w stronę światła i nie jest to światło biegu wstecznego cofającej śmieciarki. Tylko wyzbywając się opresyjnych, krępujących zasad można dojrzeć prawdziwą jasność.

MŚ: Czy czuje się Pan poetą pokoleniowym?

TB: A o to trzeba by zapytać czytelników i autorów z mojego pokolenia. „[beep] Generation” w założeniu miało być próbą nakreślenia wspólnej, pokoleniowej perspektywy, pewnej płaszczyzny, na której moglibyśmy się spotkać, ale także pokazać swoją odrębność od innych pokoleń (stąd m.in. wiersz bezpardonowo atakujący Krzysztofa Jaworskiego), ale czy jest to próba udana, zadowalająca – to już nie mnie oceniać.

Urodzony w 1991 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Za pierwszy tom poezji „Kanada” otrzymał nagrodę Silesius za debiut roku 2011, za tę samą książkę został laureatem Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Złoty Środek Poezji” 2012 oraz Konkursu Poetyckiego im. Klemensa Janickiego 2011. Dwukrotnie nominowany do nagrody głównej Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina. Jego wiersze ukazały się również w antologii poezji zaangażowanej „Zebrało się śliny” (2016). Za tom „[beep] generation” nominowany do 5. edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

bak

Znaczącym elementem poezji Tomasza Bąka pozostaje wielogłosowość. Bąk stworzył tym razem mocną książkę-manifest, książkę, która chce być głosem – czy też skowytem „pokolenia prekariuszy”. To skowyt przesterowany – napisany tak w języku sieci, małej rewolucji platformy społecznościowej, posługującej się mechaniczną, muzycznie przewidywalną frazą, jak i nadpisany nad wierszami starych rewolucjonistów, którzy poprzez swoje wywracające porządek teksty i bunty nowego, wspaniałego świata zbudować nie zdołali. Tę gorzką świadomość towarzyszącą pieśniom „Człowieka-pizdy”, bohatera na chwilę wyciągniętego z zupy nieustannie recyclingującego się śmietniska słów i idei, niosą ze sobą „wiersze [beep] generation” – zapisane z konieczności i w zastępstwie czegoś innego. – Joanna Orska, przewodnicząca Kapituły