28 stycznia 2015

Celebryckie „pitu-pitu”

Gwiazdy doradzają jak żyć w świecie marzeń, do którego większość osób nie ma dostępu, a jeśli już opisują traumy dotykające wiele osób, zwykle wolą epatować sensacją niż wskazać sensowne rozwiązanie. Zgodnie z zasadą: nie znam się, wypowiem i jeszcze na tym zarobię.

header - 678x239 - Celebryci

Polska żyje sprawą pigułki antykoncepcyjnej „dzień po” i jej prawnie dozwoloną dostępnością bez recepty. Głos w dyskusji zabiera Edyta Pazura, która w telewizji śniadaniowej odradza zażywanie Ellaone bez konsultacji z lekarzem. Dlaczego w mediach publicznych na tak ważny temat wypowiada się celebrytka? Cieszmy się, że Pazura nie wydała (jeszcze) książki na ten temat: jej koleżanki i koledzy „ze ścianki” coraz częściej mówią ludziom jak żyć i swoje rady wydają właśnie w postaci książek.

Ściankopisanie

 Kim właściwie jest pani Pazura? Trzecią żoną popularnego dawniej aktora Cezarego Pazury, etatową komentatorką spraw związanych z wychowaniem dzieci. Dlaczego Edyta Pazura publicznie wypowiada się na wspomniane tematy? Ponieważ sama jest matką, co wystarczy, aby zaistnieć w medialnej przestrzeni. Celebryci i celebrytki szukają cech szczególnych, które pozwolą wyłonić się z morza mniej lub bardziej znanych osób. Skąpane w blasku fleszy, uśmiechające się na tle „ścianki”, nie mają nic po powiedzenia oprócz wydukania nazwiska ulubionego projektanta, czy przedstawienia kolejnej sezonowej narzeczonej.

Celebryta ogląda się sam pod lupą. Odkryłem pierwszy siwy włos na swojej skroni? Cudownie! Zostanę specjalistą od wczesnego siwienia u mężczyzn, moim logo stanie się „srebrny lis”, rozpocznę szkolenia uczące akceptacji przemijającego czasu, ale w duchu i tak liczę na jakiś kontrakt reklamowy od firmy produkującej szampony do włosów lub podróbki Viagry. Co może jeszcze „srebrny lisek” zrobić? Najlepiej napisać książkę! Nawet jeśli nakład publikacji nie rzuci na kolana, reklama związana z książką przełoży się bezpośredniego na reklamę mojego nazwiska. Pozostaje mi westchnąć i opuścić na chwilę „ściankę”, aby poświęcić kilka chwil na przyjemność pisania.

Jak żyć?

 Część celebrytów i celebrytek ma tego pecha, że brakuje im jakiś wyrazistych cech, które przekułyby się na poradnik dotykający konkretnej kwestii. Rozwiązanie problemu stanowi napisanie książki egzystencjalnej, odpowiadającej na podstawowe pytanie: „Jak żyć?”. Kinga Rusin podejmuje kwestię „Co z tym życiem”, a pomaga jej psychoterapeutka i współpautorka dzieła, Małgorzata Ohme. Drugi tom mógłby mieć tytuł „Pitu-pitu”, bo panie rozmawiają na wiele tematów, nic z tych konkluzji nie wynika, może poza encyklopedyczną wiedzą z zakresu psychologii. Trudno się dziwić Rusin, że przygotowała taką rozgadaną bajaderkę: w końcu jej żywiołem jest rozmowa!

Królową książek „coś z niczego” (z przewagą tego drugiego) stała się Agnieszka Fitkau-Perepeczko. Wdowa po Janosiku (aktorze Marku Perepeczce) już w opublikowanym prawie dekadę temu poradniku dla kobiet dojrzałych, „Babim lecie” jawi się jako przybyszka z dalekiej Australii, przekwitająca orchidea, która odcina się od siermiężnego polskiego krajobrazu. W świecie Perepeczko są kolacyjki dla dwojga, szampan, rogaliki z nadzieniem i podróże, brakuje w nim jednak np. szynki ze spożywczego discountu lub garbu, który powstaje od dźwigania wnucząt.

Trudno poważnie traktować rodzime celebrytki, które uczą „jak żyć”, bo one uczą życia w odrealnionym, bajkowym świecie.

Królowe serc i płaskich brzuchów

„Witajcie kochane!” Lubicie Ewę Chodakowską? Trudno jej nie lubić, przecież gibka trenerka jest naszą Ariadną, która przeprowadza po labiryncie fitnessu. Chodakowska to taka przystępna specjalistka, kilka książek i oszczędzisz na wizycie u dietetyka i sesji z trenerem na siłowni. Chodakowska jest ściankopisarką łączącą pokolenie starszych celebrytów (skupionych wyłącznie na pisaniu książek) z nowym pokoleniem gwiazd Internetu i portali społecznościowych, które wolą formę bloga czy video bloga. Uniwersalna fitness-celebrytka strzeli „selfiaczka”, ale i mądrze się wypowie w programie TVP, babcia przeczyta jej książkę, mama obejrzy płytę DVD z ćwiczeniami, a wnuczka wypoci się z You Tubem. Chodakowska zapełni każdy kalendarz jakby go obsypał mak: kup dziennik fitness, kup książkę kucharską, zmień swoje życie z Ewą, bo ona zmieniła je z Tobą!

… a co jeśli nie tolerujesz glutenu? Z tak trudnej i modnej zarazem sytuacji wybawi dziennikarka i prezenterka, Agata Młynarska. Uśmiechnięta blondynka zmieniała się na oczach pokolenia telewidzów: wesoła łobuzerska pomocnica Jurka Owsiaka, przepoczwarzyła się w przaśną gwiazdę biesiadnej TVP (biesiada sprzyja spożywaniu glutenu!), aby w Polsacie, za radą Krzysztofa Ibisza zadbać o formę i odrodzić się jako rasowa MILF. „Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu” na szczęście uzupełniają wypowiedzi specjalistów, co pozwala przełknąć gorzką, bezlaktozową pigułkę. Punkt wyjścia stanowią badania genetyczne, które mają ustalić listę zakazanych pokarmów. Jeśli komuś po tak kosztownej analizie zostanie parę gorszy w kieszeni, może kupić sobie „Pyszną zmianę” i podziwiać gładką twarz na okładce.

Nic tak nie ożywia kariery jak taniec i dziecko. Katarzyna Cichopek, aktorka serialu „M jak Miłość”, przeszła już przez trudny dla nastoletnich celebrytek okres przemiany z podlotka w dojrzałą kobietę właśnie dzięki macierzyństwu. Pod sztandarem „Sexy Mama” odnajdziemy książki, szkolenia i audycje telewizyjne. „Pyza” (jak złośliwie nazywają Cichopek portale plotkarskie) pozwala poczuć się zwykłym kobietom jak celebrytki, jak wejść tuż po połogu w świat glamour.

Wbrew pozorom niektóre treści związane z „Sexy Mamą” wcale nie skupiają się na kulcie piękna, uczą samoakceptacji i rozsądnie motywują do zmian, ale pewnie „Fajna Mama” sprzedałaby się o wiele gorzej niż „Sexy Mama”. Sexy is the new smart.

I jak Ilona

 Trudno pisać o literaturze celebryckiej bez przywołania postaci Ilony Felicjańskiej. Trudno określić czym tak naprawdę zajmuje się obecnie była II wicemiss Polonia, najbardziej znana jest jako samozwańcza ikona alkoholików. Tytuł jednej z książek Felicjańskiej, „Jak być niezniszczalną” doskonale określa jej obecność w polskim szołbiznesie. Felicjańska wciąż wciela się w kolejne postacie i szuka formy dla siebie samej: pozuje do erotycznych zdjęć ze znanym paparazzo, wydaje powieść, aby ostatecznie podjąć publicznie temat kobiecego alkoholizmu i depresji. Niestety, irytująca poetyka „przykładów z życia”, połączona z pseudo-psychologicznymi poradami całkowicie zabija potencjał bycia ważną postacią w publicznym dyskursie.

W Felicjańskiej, jak w soczewce, można obejrzeć całą ułudę celebryckich porad. Gwiazdy doradzają jak żyć w świecie marzeń i fantazji, do którego większość osób nie ma dostępu, a jeśli już opisują traumy dotykające wiele osób, zwykle wolą epatować sensacją niż wskazać sensowne rozwiązanie. Zgodnie z zasadą: nie znam się, wypowiem i jeszcze na tym zarobię.

Dlaczego celebrycki rynek poradników rozwija się bardzo prężnie? Łatwo odgadnąć motywację samych „gwiazd”: książka to też narzędzie PR-owe i marketingowe, autobiografię zwykle wydaje się raz w życiu, szczególnie jeśli największym osiągnięciem staje się gra w telenoweli. Jaki jest powód czytania książek typu „Sexy Mama”? Odzwyczailiśmy się od słuchania autorytetów, eksperckie wywody nas nudzą, chyba że są to jasne wskazówki rodem z programów śniadaniowych. Łatwiej zaufać gwiazdce znanej ze „ścianki”, która wszystko uprości. Można również naiwnie wierzyć, że dla niektórych czytelników książka to nadal prawdziwy nośnik wiedzy, „coś” więcej niż blog czy paplanie do kamery. Taka teza zakładałaby jednak, że celebryci cynicznie nas oszukują, bylejakość sprzedając pod zupełnie inną, ambitniejszą postacią. Umberto Eco twierdzi, że: „Kto czyta książki, żyje podwójnie”, a ze ścianskopisarzami czeka nas martwica mózgu.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tego artykułu oglądali także