18 czerwca 2020

Odwiedziny. Rozmowy o dizajnie – recenzja

„Odwiedziny. Rozmowy o dizajnie” to zbiór wywiadów z architektami, artystami czy szerzej – ludźmi związanymi z sektorem kreatywnym, którzy dzielą się historiami zaprojektowanych przez siebie mieszkań. Aleksandra Koperda pyta bohaterów o genezę pomysłu na wystrój wnętrza, pochodzenie mebli i dodatków, ale też o definicję udanego projektu i konkretne rady dla czytelników. To pozycja obowiązkowa dla tych, którzy podczas wieczornego spaceru bezwiednie zaglądają do okien mijanych mieszkań; zarywają noce, wertując aukcje w poszukiwaniu pereł wzornictwa; alergicznie reagują na termin „panele podłogowe” i nawet po latach pamiętają emocje towarzyszące zakupowi pierwszego obrazu.

Dobór rozmówców nie jest oczywiście przypadkowy, tak jak nie znajdziemy tu nieprzemyślanych albo ślepo goniących za wnętrzarskimi trendami rozwiązań. Osoby, które zawodowo projektują wnętrza albo działają w sferze artystycznej, mają narzędzia i doświadczenie nie tylko by niebanalnie urządzić swoje miejsce na ziemi, ale też aby nauczyć tej trudnej sztuki innych. Stąd struktura „Odwiedzin” jest kilkupoziomowa – obok dwudziestu trzech historii o konkretnych mieszkaniach mamy też wzmianki o słynnych postaciach lub przedmiotach-ikonach dizajnu oraz części stricte poradnikowe. A więc – dla przykładu – obok rozmowy z graficzką, mieszkanką żoliborskiej kamienicy znajdziemy notkę o słynnym modelu krzesła oraz wykaz cyklicznych targów staroci w całej Polsce albo kilka porad w tak delikatnej materii, jaką dla laika jest wybór dzieła sztuki.

Taka kompilacja oraz rozłożenie akcentów w książce zarówno na aspekt „inspiracja”, jak i „wiedza” jest niewątpliwą wartością pozycji Aleksandry Koperdy i stanowi jej przewagę nad publikacjami operującymi głównie obrazem – czy tym bardziej – pinterestowymi tablicami. Gdyby zaś chcieć doszukać się słabszych stron książki, być może warto, żeby opisywane przez właścicieli z zaangażowaniem elementy wystroju – na przykład narzuta o ponadczasowym dizajnie – można było odnaleźć na zdjęciach, a nie zawsze tak jest. Z kolei po stronie pozytywów należy zapisać naturalność fotografii, bo – jak zapewnia autorka – nie były one stylizowane specjalnie do sesji, ale pokazują autentyczny charakter mieszkań w ich codziennym wydaniu.

Co ciekawe, jakkolwiek każde z miejsc odsłania indywidualny rys mieszkańców, to jednak do pewnego stopnia są do siebie podobne. Białe ściany jako tło dla wyeksponowanych książek, grafik czy plakatów; meble vintage z wyraźnym ukłonem w stronę duńskiego dizajnu; eklektyczne zestawienia – choćby różnych krzeseł przy jednym stole – z udziałem kontrolowanego kiczu; a wszystko to w otoczeniu roślin doniczkowych. Bohaterowie także często są zgodni, wymieniając cechy udanego projektu mieszkania: prostota wyrazu, naturalne materiały, meble z historią. Nie bez znaczenia jest tu też budowanie świadomości ekologicznej, bo wiele z elementów wystroju po renowacji zyskało w pokazanych domach drugie życie, a ich właściciele jednogłośnie przekonują, że to często skazy czy ślady przeszłych wcieleń nadają im sznytu. To dobra wiadomość nie tylko dla osób o ograniczonym budżecie, ale też dla tych, którym nieobca jest idea gospodarki cyrkularnej czy koncepcja zero waste. Ponadto powtarza się rada, pozwalająca uniknąć pułapki przeprojektowania pomieszczenia, które wykończone jak spod igły, traci walor autentyczności. Trzeba pozwolić, by dom z biegiem czasu stopniowo dopełnił się meblami, tkaninami, obrazami i by przedmioty same odnalazły swoje miejsce i – czasem nieoczywiste – przeznaczenie. Posługując się metaforą bohaterów: dom jest opowieścią, która powinna być szczera i nieprzegadana.

Pokrewieństwo w podejściu do projektowania wnętrz i pewna analogia jego efektów to nie zarzut, a jedynie wskazówka dla odbiorcy, jakich rozwiązań stylistycznych może się tu spodziewać. Zdecydowanie prędzej publikację docenią amatorzy niezobowiązującej atmosfery przestrzeni o artystycznych inklinacjach, aniżeli zwolennicy rozwiązań spod znaku glamour czy monochromatycznych kompozycji zestawów meblowych. A tych, którzy chcą stworzyć dom, który nie będzie ani „bezduszny” przez minimalizm barw i form, ani zbyt „duszny” z powodu przepełnienia modnymi rozwiązaniami i gadżetami zapraszam do „Odwiedzin”. Rozgośćcie się.

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także