19 listopada 2013

Szczególnie fajna dziewczynka

Ktokolwiek jeszcze biadoli nad tym, że wspaniała polska literatura młodzieżowa upadła, że tak mało następców Siesickiej, Niziurskiego i Bahdaja, niech zapamięta nazwisko Barbary Odnous. I imię jej kapitalnej, fajnej, wesołej bohaterki Anuszki.

 

Zwyczajna, wydawałoby się, historia przeprowadzki rodziny Anuszki ze stolicy do willi pod Warszawą i instalowania się w nowym domu… Zwyczajne perypetie 13-latki, jej kuzynki Malwiny. Co jeszcze? Genialny sernik. Pies Rumor. Żadnych fajerwerków, smoków czy kosmitów. Mało? No to dodam, że mnie, ponadpięćdziesięcioletniego czytelnika, który naprawdę niejedną już w życiu książkę odłożył ze znudzeniem lub niesmakiem – książeczka o Anuszce, zapewne pierwsza z cyklu, nie obraziła, a wręcz przeciwnie: uniosła, jak książki Astrid Lindgren. Powinienem dodać jeszcze, że bohaterka jest… powiem, że dziewczynką szczególną, która nie potrafi zrobić wszystkiego tego, co przeciętne dziecko. Ale jej szczególność jest tylko tłem, kolorem, a nie tematem. I to jest w Anuszce najfajniejsze.