9 stycznia 2017

10 zagranicznych książek roku 2016 wg redakcji Xięgarni

Po podsumowaniu roku w polskiej literaturze, redakcja Xięgarni przedstawia kolejne zestawienie. Tym razem najciekawszych publikacji zza granicy, przetłumaczonych i wydanych na naszym rodzimym rynku w 2016 roku. Zaskakująco dużo miejsca poświęcamy wspomnieniom, biografiom i zapiskom. Wśród wyróżnionych książek są również reportaże, a nawet książka dla dzieci. Serdecznie zapraszamy do lektury.

zagraniczne_top_2016

Miljenko Jergović, „Wilimowski”, tłum. Magdalena Petryńska, Książkowe Klimaty

wilimowski_jergovic

W 2016 przekonałem się do dzieł krótkich i konkretnych. Głównie dzięki wydawnictwu Książkowe Klimaty, które konsekwentnie utrzymuje poziom, odnajdując swoją niszę w postaci literatury środkowoeuropejskiej i bliskowschodniej. W tym zestawieniu spokojnie mogłyby znaleźć się trzy wydane pod ich skrzydłami. Na myśli mam między innymi „Aleję Narodową” i „Informację”. Jednak taka książka, jak „Wilimowski” nie trafia się często. Krótka, konkretna, mądra i arcyciekawie skonstruowana.

Milijenko Jergović uplótł fabułę książki wokół radiowej relacji z meczu rozegranego podczas Mistrzostw Świata we Francji. 5 czerwca 1938 w Strasburgu stanęły naprzeciwko siebie reprezentacje Polski i Brazylii. Tytułowy Ernest Wilimowski strzela w tym meczu cztery bramki przechodząc do historii, jako jedyny zawodnik, który pokonał brazylijskiego bramkarza tak wiele razy w oficjalnym meczu. Mimo tego niezwykłego osiągnięcia jego drużyna przegrywa po dogrywce 6:5. Mecz, rozegrany w tak trudnych dla Polski czasach, nabiera wymiaru symbolicznego, akcentuje waleczność Polaków, ostatecznie kończy się porażką. 120 minut meczu mija i powrót do rzeczywistości okazuje się nieunikniony. Wszyscy muszą wrócić do swoich ról, zajęć, obowiązków, a co najgorsze problemów. Tematyka piłkarska nie kojarzy się z głęboką refleksją, jednak Milijenko Jergović pod jej płachtą przemycił rozważania na temat śmierci, sensu życia, choroby (zarówno ciała, jak i duszy), samotności, przywiązania, a przede wszystkim wojny. (Kuba Krasny)

Javier Cercas, „Oszust”, tłum. Ewa Zaleska, Noir sur Blanc

oszust_rgb

Cercas próbuje opowiedzieć historię autentycznej postaci – Hiszpana Enrika Marca, który przez 30 lat podawał się za byłego więźnia jednego z obozów koncentracyjnych w Niemczech. Cercas prowadzi dochodzenie, próbując odkryć prawdziwą historię Marca, stara się zrozumieć motywy jego postępowania i wyborów życiowych. „Oszust” to opowieść o konformizmie, manipulacji pamięcią zbiorową, mitach historycznych, szantażu emocjonalnym, Holokauście i historii dwudziestowiecznej Hiszpanii. Jak zwykle u Cercasa, jest to również książka o nim samym: o jego lękach i kompleksach, o tożsamości pisarza i jego społecznej roli. Inspirująca, wielowymiarowa, wspaniała uczta intelektualna. (SM)

Géza Csáth „Opium”, tłum. Anna Górecka, Elżbieta Cygielska, Wojciech Obiała, Miłosz Waligórski, Krzysztof Wołosiuk, Maciej Sagata, Robert Żmùda-Trzebiatowsczi, PIW

csath_opium_szkic_500

Książka zawiera opowiadania i dzienniki Gézy Csátha, niezwykle oryginalnego i dotąd mało w Polsce znanego prozaika węgierskiego z przełomu XIX i XX wieku. Zamieszczone w „Opium” teksty składają się nie tylko w fascynujący portret epoki, ale również przybliżają tragiczne życie wszechstronnie uzdolnionego, udręczonego nałogami i chorobami pisarza. Csáth jest równie bezlitosny wobec bohaterów swoich opowiadań, co wobec samego siebie w dziennikach. Niesamowita, przerażająca, zniewalająca książka. (MM)

Imre Kertesz, „Ostatnia gospoda. Zapiski”, tłum. Kinga Piotrowiak-Junkiert, Wydawnictwo W.A.B.

ostatnia-gospoda-zapiski

Podsumowując zagraniczne tytuły 2016 roku, nie można pominąć Imre Kertesza. Jest to o tyle symboliczne, ponieważ Ostatnia gospoda. Zapiski są ostatnią książką węgierskiego noblisty, w której autor podsumowuje i podlicza: siebie, swój dorobek, Europę, którą zastał i którą zostawia. Śmierć Kertesza nie była szokiem dla opinii publicznej, ponieważ pisarz wcześniej poinformował media o zmaganiach z chorobą Parkinsona. Polscy czytelnicy nie musieli sięgać daleko pamięcią, aby uzmysłowić sobie, przez co przechodzi noblista, wystarczyło sięgnąć po dzienniki Pilcha. Prawdziwe zaskoczenie złapało za gardło w dniu premiery Ostatniej gospody. Choć raz szumne i dumne podtytuły, które wydawnictwa tak chętnie umieszczają na okładkach, nie minęły się z prawdą. Ostatnia książka Imre Kertesza naprawdę jest wielkim dziełem, szczególnie na polu współczesnej diarystyki. Pozbawiony chronologii i periodyzacji, czytelnik zanurza się w codzienność autora. Razem z nim doświadcza rozpadu, cierpienia i bezsilności wobec własnej fizyki. Ukazuje prywatny dramat rozgrywający się na klawiaturze komputera pisarza, który świadomie i wciąż bystrym okiem, relacjonuje własną śmierć. Potężna i ujmująca książka. (Damian Nowicki)

Hanya Yanagihara, „Małe życie”, tłum. Jolanta Kozak, W.A.B.

male_zycie

Ta 816-stronicowa powieść to niezwykle dokładne studium życia młodych nowojorczyków. Yanagihara opisuje wzloty i upadki czwórki przyjaciół, których losy na przestrzeni lat wciąż się krzyżują. Szczególnym zainteresowaniem darzy Jude’a, brutalnie (co zdaje się wręcz podchodzić pod masochizm!) pokrzywdzonego przez życie introwertyka, który przez większość powieści zmaga się z demonami przeszłości. Niemniej jednak dzieło tej amerykańskiej pisarki stanowi znakomity przekrój ludzkich zachowań, tak aktualnych w naszych czasach, iż powieść tę czyta się jednym tchem. (Karolina Kucharczyk)

Frederic Beigbeder, „Oona i Salinger”, tłum. Anna Michalska, Noir Sur Blanc

oona_2_layout_1
„Oona i Salinger” jest wyznaniem miłości. Napisana została specjalnie dla Lary Micheli, którą Beigbeder poślubił w 2014 roku, a której podobieństwo do tytułowej Oony O’Neill jest uderzające. Autor miesza tu współczesność, z odległą o siedemdziesiąt lat historyjką romansu młodego Salingera z nieletnią celebrytką.

Autor wymyślił okoliczności romansu, wymyślił listy pisane przez oboje, choć te prawdziwe istnieją w archiwach Chaplinów (Oona została żoną Charliego i urodziła mu ośmioro dzieci).

Romans pięknej, nieletniej Oony i dryblasa Jerrego nie trwał długo. Ta historia krótkiego romansu, błysku, który na oboje miał jakiś wpływ, choć na Salingera zapewne większy, co niektórzy znajdują w „Buszującym w zbożu”, więc ta historia rozlewa się potem na wojenną udrękę Jerrego, która ukształtowała go ostatecznie, ale przecież i okaleczyła. (Mariusz Rzepecki)

Martín Caparrós, „Głód”, tłum. Marta Szafrańska-Brandt, Wydawnictwo Literackie

caparros

W 2016 wydano wiele reportaży, dobrych i lepszych, takich z ciekawymi tematami i takich z intrygującymi, napisanych zgrabnie i doskonale. Wybór jednej książki, to „wybór Zofii”, bo wśród samej oferty Wydawnictwa Czarnego można by wybrać TOP10 najlepszych reportaży minionego roku. Jednak postawie na „Głód” Martina Caparrosa. Dlaczego? Bo to niewyobrażalne, że w 2016 wciąż musimy czytać takie książki i przypominać sobie, że wszystko nie kończy się na przysłowiowym „naszym ogródku”. Nominacja za temat, lekkie pióro i wszczęcie dyskusji o tym, co z tym światem jest nie tak. (Malina Szczepańska)

Kate Brown, „Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne”, tłum. Tomasz Bieroń, Wydawnictwo Czarne

plutopia_

Światem, a przynajmniej mieszkańcami Starego Kontynentu, wstrząsnęła wieść o wybuchu reaktora w Czarnobylu. Nadal, dokładnie 30 lat po tragedii trwają dyskusje o przyczynach, konsekwencjach, ofiarach i przerażających skutkach radiacji. Każde amerykańskie dziecko słyszało w szkole o projekcie „Manhattan”. „Los Alamos”, „Hiroshima”, „Nagasaki” brzmią znajomo.

A Richland? Hanford? Oziorsk? Majak? Niewiele osób zna historię tych dwóch miast przy równie nieznanych zakładach wytwarzających pluton, a jeszcze mniej chce o nich mówić.

Autorka nie szuka taniej sensacji, nie opiera się na pogłoskach i niepotwierdzonych opowieściach. Książka jest rzetelną analizą ogromnej ilości materiału, niezliczonych godzin rozmów z osobami po obu stronach barykady, próbą sportretowania prawdziwego oblicza Plutopii. Po tej lekturze można zrozumieć, że nie tylko nasi dziadkowe, rodzice, ale my, nasze dzieci, a nawet nasze wnuki i prawnuki odczują na własnej skórze skutki zabaw w Hanford, Majaku i innych zakładach. (Paulina Jagielska)

Agneta Pleijel, „Wróżba”, tłum. Justyna Czechowska, Karakter

small_dsddd

Wróżba. Wspomnienia dziewczynki” to niezwykle poruszająca i odważna, autobiograficzna powieść szwedzkiej pisarki Agnety Pleijel. Autorka z perspektywy dorosłej kobiety opowiada o nastoletnich próbach odnalezienia się w świecie skonfliktowanych rodziców: matki pianistki i ojca matematyka. Ich relacja zmierzała ku rozpadowi, a nastolatka nie umiała powiedzieć, jaką rolę odgrywała ona sama w tym układzie. Na to nakładały się problemy okresu dojrzewania: miesiączka, masturbacja, pierwszy seks, zmieniające się ciało, o których Pleijel opowiada prosto i szczerze, przerywając niewygodną zasłonę milczenia. „Wróżba” to również historia o sile opowieści i o tym, że dzięki przepracowanym wspomnieniom możemy odzyskać siebie: nauczyć się nie tylko pisać, ale i kochać. (I.K.)

Peter Goes, „Rzeka czasu”, tłum. Iwona Mączka, Dwie Siostry

497688-352x500

„Rzeka czasu” to dobry pomocnik do opowiadania dziecku o historii świata, porządkujący chronologicznie i tematycznie zarys dziejów. Z samej lektury książki młody czytelnik nie wyciągnie zbyt wiele informacji, treści w niej zawarte są bardzo konkretne, krótkie, zwięzłe, nie są infantylne i na siłę wygładzane. Jeśli zaś „Rzeka czasu” trafi w ręce rozsądnego rodzica, który potrafi poświęcić dziecku swój czas i razem z nim będzie odkrywać kolejne strony książki, taka kooperacja może obrodzić w wiele godzin doskonałej i pouczającej zabawy. Zwłaszcza, że wśród miniaturek znajduje się wiele ukrytych, niezrozumiałych dla dzieci odniesień kulturowych, jak choćby fragment obrazu Friedricha obok wzmianki o romantyzmie. Peter Goes stworzył fantastyczne narzędzie do wspólnego poznawania historii świata, dla dziecka po raz pierwszy, dla dorosłego zaś na nowo. (Kuba Krasny)