17 grudnia 2013

Akunin nie tylko dla ornitologów

Gruzin ponownie zaskakuje, kolejny raz nie oferując czytelnikom tego, co obiecuje jego nazwisko – pierwszorzędnego kryminału. Przywyknijmy do faktu, że na hasło: „Akunin” otrzymamy po prostu pierwszorzędną powieść. Tym razem – w konwencji przygodowej.

 

Dla czytelników płci męskiej najnowsza powieść Borysa Akunina będzie sentymentalną podróżą do czasów, gdy jako chłopcy zaczytywali się w „Wyspie skarbów” Roberta L. Stevensona. Czytelniczki pokochają Letycję – główną bohaterkę „Sokoła i jaskółki”, która nie gorzej niż płeć brzydka radzi sobie na korsarskim pokładzie i w nadmorskich tawernach.

 

Odbierzmy najpierw tytułowi jego ornitologiczne znaczenie. „Sokół” to w rzeczywistości liniowiec wycieczkowy „Falcon”, którym wiosną 2009 roku podróżuje Nikołaj Aleksandrowicz Fandorin (znany z cyklu o „Przygodach magistra”, inteligentny, choć życiowo nieporadny potomek sławnego Erasta). „Jaskółka” jest natomiast korsarską fregatą „L’Hirondelle”, na którą 300 lat wcześniej wsiada Letycja Kornelia von Dorn (rzecz jasna spokrewniona z Nikołajem), aby odnaleźć uprowadzonego ojca. Rozczarowanych miłośników ptaków wypada uspokoić tym, że niemal pierwszorzędną rolę w powieści odgrywa papuga, ptak zgoła wyjątkowy – nie dość, że poznał mądrości Wschodu, tajemnicę długowieczności i posiadł umiejętność czytania, to jeszcze Akunin uczynił go pełnoprawnym narratorem powieści. Ekscentryczne rozwiązanie nie wszystkim się spodoba, ale wierzę, że swym nieodpartym urokiem Kapitan Flint zjedna sobie wielu przyjaciół.

 

Imię skrzydlatego bohatera to nie jedyne nawiązanie do klasycznej „Wyspy skarbów”. Bliższe i dalsze odwołania do powieści Stevensona stanowią świetną intertekstualną zabawę. Borys Akunin serwuje zresztą jak zawsze rozrywkę na wielu poziomach – tych, którym obce są historie o piratach, zaintryguje motyw kobiety w męskim przebraniu albo rozczuli historia miłosna. Mnie, tak jak zawsze w powieściach Gruzina, urzekła wirtuozeria zabawy konwencją i mistrzowskie lawirowanie między teraźniejszością a przeszłością (to, co współczesne jest lustrzanym odbiciem tego, co było – a może na odwrót?).

 

Pisane z niesłychaną regularnością przez Akunina powieści zdają się coraz częściej powielać ulubione motywy i wątki autora. Ubrane w nową formę – nie zdążyły jeszcze znużyć czytelnika. Namacalnym tego dowodem „Sokół i jaskółka”. Uwaga – nie zapomnijcie podczas lektury włączyć ścieżki dźwiękowej do „Piratów z Karaibów”!

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także