12 października 2012

Wobec brudu i bakterii

„Brud” otwiera serię: „czego nie widać”. Ta przemyślana od strony wizualnej i merytorycznej pozycja jest owocem pracy naukowo-artystycznego tandemu tworzonego przez Olgę Wożniak (kierującą przez kilka lat działem nauki w „Przekroju”) i Patryka Mogilnickiego (współpracującego m.in. „Przekrojem” „Newsweekiem” i „Filmem”).

 

W ostatnim czasie na rynku książki dziecięcej zaroiło się od obrazkowych książek prowadzących młodych czytelników po świecie dojrzałości i odpowiedzialności. W nurt ten wpisywały się m.in. „Draka Ekonieboraka” i utrzymana w nieco parodystycznej tonacji „Marchewka z groszkiem”, Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej, pomysłowo obrazująca naszą ekologiczną nieświadomość. Do ładnych, kolorowych miniatur o wyjątkowych walorach poznawczych dołączył właśnie „Brud”.

 

Tym, co najciekawsze, choć niewidoczne, jest tytułowy brud. Ukrywający się pod szafą i pod paznokciem, w pantoflach i w oparciu krzesła, w sukniach i w prześcieradle. Słowem: wszędzie, choć zarazem dla małego dziecka nigdzie, bo zmysłami go objąć nie można. Autorzy otwierają więc przed dorastającym dzieckiem światy fascynujące i niebezpieczne, które domagają się zrozumienia i oswojenia. Za wspaniale dobranymi kolorami i sugestywnymi ilustracjami Mogilnickiego (nagrodzonymi na Międzynarodowym Biennale Ilustracji Książkowej dla Dzieci ILUSTRARTE 2012 w Lizbonie) ukrywają się między innymi kłaki kurzu, bakterie żyjące w naszym organizmie i na naszej skórze.

 

Kurz, na przykład, autorzy próbują ukazać nie jako szaro-kosmatą formę, ale składowisko unoszonych przez wiatr ziarenek piasku i pyłków roślinnych, włókien z ubrań i z puszystych dywanów. Jako źródło utrapienia, z którym ludzie zaczęli zwycięsko walczyć po skonstruowaniu przez Huberta Bootha pierwszego odkurzacza (Booth miał podobno otrzymywać listy, zaprzęgać następnie konie i zasysać długimi rurami zakurzone sprzęty domowe w okolicznych gospodarstwach).

 

Dbając o edukacyjny walor opowieści, Woźniak pisze – zawsze w ciekawej formie – o ukrywającym się w ludzkim ciele bilionie bakterii, o ich zagęszczeniu na dłoniach i w jamie ustnej. Wspaniale udaje się autorom przełamywać podręcznikową narrację ilustracjami, lekką formą i garściami naukowych szczegółów (np. tym, że na rękach męskich żyje mniej bakterii niż na kobiecych, ponieważ pocą się one z reguły częściej i unieszkodliwiają tym samym bakterie).

 

Z drugiej strony autorzy roztropnie sugerują młodym czytelnikom, że nadmierne dbanie o higienę osobistą może okazać się szkodliwe dla układu odpornościowego, który – pozbawiony naturalnych wrogów – alarmował będzie nawet w zetknięciu z nieszkodliwymi pyłkami kwiatów i zwierzęcą sierścią. Zalecają więc umiarkowanie, przy tym pobudzając w dziecku chęć do zadawania pytań i szukania odpowiedzi.

 

„Brud” to pozycja tyleż interesująca i wyważona, co zaskakująca i świeża. Przypadnie do gustu nie tylko dzieciom, lecz również rodzicom.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także