19 czerwca 2013

Książki na wakacje. Xiegarnia.pl poleca

Co będziemy czytać latem? Co polecamy na wakacje? Zapraszamy do zapoznania się z redakcyjnymi rekomendacjami. Książki polecają: Beata Górska-Szkop, Krzysztof Cieślik, Łukasz Łachecki i Robert Pruszczyński.


Krzysztof Cieślik: Na plażę świetnie nadaje się najnowsza powieść Stephena Kinga „Joyland”. To kolejna – po „Dallas ‘63” – podróż sentymentalna amerykańskiego pisarza. Poszukiwaczy mocnych wrażeń „Joyland” może nieco rozczarować, bo to tak naprawdę powieść obyczajowa (prawie jak Philip Roth, choć tylko prawie) ze zgrabnie wplecionym wątkiem kryminalnym. Czyta się ją szybko i przyjemnie. W pamięci raczej nie zostaje, ale to bardzo solidny pop. Ponieważ ostatnio przechodzę kryzys, który zdarza się niestety wszystkim „zawodowym czytelnikom”, myślałem o powrocie do którejś ze sprawdzonych lektur. Moją głęboką niechęć do literatury pomaga w takiej sytuacji przełamać „Paragraf 22” Josepha Hellera, „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa albo „Rozmowa w »Katedrze«” Maria Vargasa Llosy. Tym razem na ratunek przypłynął nieoczekiwanie pisarz z Nowej Fundlandii, Michael Crummey. Jego „Dostatek” to znakomita saga rodzinna. Niewielka, zamknięta społeczność, mnóstwo emocji, galeria świetnie zarysowanych postaci plus wymiar symboliczny. Trochę na zasadzie powrotu do starych płyt Fisza i Warszafskiego Deszczu, które kojarzą mi się bardzo wakacyjnie, polecam też „Korekty” Jonathana Franzena. Sam czytałem je latem i wydaje mi się, że to odpowiednia pora, by zapoznać się z jedną z najlepszych powieści ubiegłej dekady.

 

Moje wakacyjne lektury: „Kroniki tygodniowe” Antoniego Słonimskiego, Alice Munro (jak najwięcej), „Miedzianka” Filipa Springera, „Obok Julii” Eustachego Rylskiego, II tom „Łaskawych” Jonathana Littella; poza tym poezja (Majakowski, Celan, Herbert, Brodski)

 

Beata Górska-Szkop: Florencja to najczęściej odwiedzane przez turystów miasto. Możliwe więc (a statystycznie pewne!), że wielu czytelników tego tekstu spędzi wakacje pod balkonem Julii. Proponuję jednak na Toskanię spojrzeć z okien „Pokoju z widokiem” Edwarda Morgana Forstera. Cała powieść pachnie młodością, świeżością i latem. Z zapartym tchem śledzimy losy słodkiej Lucy i tajemniczego George’a. Jest miłość, jest morderstwo, a zatem jest i przygoda! Najwięcej jednak dowiemy się z tej książki o samym podróżowaniu. Do słonecznej Italii udawały się też polskie panienki. Przekonacie się o tym, jeśli zajrzycie do „Z pamiętnika” Władysława Reymonta. Autor „Chłopów” wciela się w postać pensjonarki i jest w tym naprawdę zabójczo śmieszny. Tym razem mniej o podróżowaniu, a więcej o turystyce (a raczej XIX-wiecznej sex-turystyce!). Na koniec tym, którzy pozostają w domu, polecam coś dłuższego, czyli trylogię arturiańską Bernarda Cornwella. Szeroka publiczność zna go jako autora przygód pułkownika Sharpe’a. „Zimowy monarcha” (I część cyklu) jest jednak książką o wiele ciekawszą. Legenda o królu Arturze miesza się tu z prawdą historyczną nie tylko na oczach czytelników, ale i samych bohaterów. Ta mroczna mieszanka zassie was po kilku pierwszych stronach. A więc na gorące letnie wieczory – „Zimowy monarcha”!

 

Moje wakacyjne lektury: Jutro przypłynie królowa” Macieja Wasilewskiego, „Człowiek śmiechu” Victora Hugo, „Ptasie ulice” Piotra Pazińskiego, „Trzeci policjant” Flanna O’Briena, „Szyderstwo i przemoc” Alberta Cossery’ego

 

Łukasz Łachecki: W drogę przez zjednoczoną Europę na festiwale muzyczne polecam „Autobahn” i „Trans-Europe Express” do słuchania i wydaną właśnie po polsku pt. „Publikation” biografię Kraftwerk – jednego z najciekawszych zespołów, działających w jednym z najciekawszych momentów w historii jednego z najciekawszych krajów na świecie. Mam poza tym kilka wyobrażeń wakacji idealnych, w stylu „Walden” Henry’ego Davida Thoreau albo „Big Sur i pomarańczy Hieronima Boscha” Henry’ego Millera, ale z drugiej strony od ukazania się polskiego tłumaczenia „Wady ukrytej” Thomasa Pynchona wakacje widzę trochę oczami Doca Sportello. Mozolnie uczę się też pragmatyzmu w doborze lektur na podróże – „Mikrogramy” Roberta Walsera brzmią w miarę lekko, jak ideał bagażu. A ponieważ jadę do Portugalii, to zabiorę ze sobą „Księgę niepokoju”. „Pessoa- śmessoa”, jak pisał Allen Ginsberg w swoim najlepszym wierszu.

 

Moje wakacyjne lektury: Reytan Jarosława Marka Rymkiewicza, „Ptaszyna” Dezső Kosztolányiego, „Filozofia Marksa” Etienne’a Balibara, „Nocni Łowcy” Wojciecha Jagielskiego, „Panna Lilianka” Ryszarda Schuberta, „Sława i chwała” Jarosława Iwaszkiewicza, „Bóg cyborgów. Technika i transcendencja” Rafała Ilnickiego.

 

Robert Pruszczyński: Sophia Loren – legenda, jedna z najpiękniejszych i najlepiej obsadzonych aktorek powojennego kina. Zawsze była mistrzynią autopromocji, stała się bohaterką kilku książek biograficznych i dwóch filmów, w których zagrała samą siebie i swoją matkę[!]. „Życie jak film” Silvany Giacobini nic nowego do wiedzy na temat pięknej Sophii nie wnosi, ale forma luźnych notatek pozwala „sprzedać” garść anegdot o faszystowskich Włoszech, „złotym okresie” Hollywood, czy trudnym pożyciu aktorki i jej męża, Carla Pontiego. Obok biografii polecam także wywiad-rzekę „Janion. Transe. Traumy. Transgresje”. Krytyka Polityczna, która lubi szumne określenia, w materiałach promocyjnych nazywa Janion Królową Matką Polskiego Feminizmu. Literaturoznawczyni jest jednak kimś więcej niż tylko sztandarem określonej metodologii, stanowi przykład osoby mierzącej się (afirmatywnie lub bardzo krytycznie) z polskością. Trzeba szybko przeczytać pierwszy tom rozmów, obejmujący dzieciństwo i młodość profesor Janion, nim pojawią się kolejne, pokazujące kształtowanie się warsztatu jednej z ważniejszych person w historii polskiej humanistyki. Wielka trwoga” Marcina Zaremby to z kolei książka mało wakacyjna, ale kiedy indziej znaleźć czas na 700 stron? Wyczerpujące studium przełomu końca okupacji i początków niepodległości, drobiazgowy obraz rzeczywistości okresu przejściowego. Już nie przedwojnie, jeszcze nie komunistyczne państwo. Lektura kilku pierwszych rozdziałów udowadnia, że można mieć naukowe narzędzia do poznania rzeczywistości, ale one i tak skapitulują wobec opisów nędzy, bezdomności, głodu. Nie obiecuję, że książkę skończę czytać. Niektórych książek po prostu lepiej nie kończyć.

 

Moje wakacyjne lektury: „Nocnik” Andrzeja Żuławskiego, Ignacy Karpowicz „Ości” Ignacego Karpowicza, „Małe lisy” Justyny Bargielskiej, Koran, „Rdzenni mieszkańcy” Urszuli Kubackiej, „Podłe ciała” Grégoire’a Chamayou, „Dekonstrukcja, polityka i performatyka” Anny Burzyńskiej.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tego artykułu oglądali także