14 kwietnia 2014
Recenzja
Ktoś może powiedzieć, ze Redliński nie jest autorem tej niezwykłej książki sensu stricto, jako że na jej treść składają się teksty znalezione, fragmenty autentycznych dokumentów. Ale jakich dokumentów?
Langer był poetą i eseistą, przyjacielem Franza Kafki i być może pierwszym twórcą środkowoeuropejskim, który pisał wiersze po nowohebrajsku.
W życiu nie czytałem równie mocnej, dogłębnie poruszającej prozy o kondycji artysty.
Klasyka, choć w Polsce wciąż skosztowana przez nielicznych. Książka potężna jak sekwoja, złożona jak życie uczuciowe w latynoskiej telenoweli, przewrotna jak biblijny Babilon, pomysłowa jak McGyver. I nieprawdopodobnie dowcipna – ukłon w stronę tłumacza Sławomira Magali.
To moja ukochana opowieść baśniowa obok Puchatka, Alicji, Muminków, O czym szumią wierzby i Hobbita. Zaryzykuję tezę, że pomysłem, dowcipem i przewrotnymi aluzjami do tradycji dorównuje Shrekowi, wyprzedzając go przy tym o siedemnaście lat. I jak wszystkie wymienione utwory, nadaje się wyśmienicie dla dorosłych.