1 sierpnia 2017

Afronauci

Neil Armstrong i Jurij Gagarin to niekwestionowane symbole wyścigu kosmicznego, a Edward Mukuka Nkoloso? Czy jakieś państwo było w stanie zagrozić duetowi ZSRR-USA w podboju Wszechświata? Czy taką rolę mogła odegrać niepozorna Zambia?

Chociaż w Afronautach nie znajdziemy niektórych odpowiedzi na pytania dotyczących zambijskiego programu kosmicznego, autorowi udało się coś zgoła istotniejszego: stworzyć niezwykły i realistyczny obraz mieszkańców Zambii i w szerszym ujęciu Afryki. Pokazać to, co w racjonalnej cywilizacji Zachodniej jest nie tyle niezrozumiałe, co nieuchwytne. Historie przedstawione w książce przeplatają się z legendami i mitami. Równie autentyczni są kosmiczni przodkowie Edwarda Mukuki, co jego skąpo udokumentowana działalność. Prawda według rozmówców nie opiera się na konkretnych datach czy faktach, jest raczej wynikiem tego co zachowane w ułomnej ludzkiej pamięci i niedopowiedziane. Fotografie, kroniki czy dokumenty nie są w stanie oddać tego co w przekazie ustnym, choć lekko zniekształconym i nie zawsze wiarygodnym.

Można odnieść nieodparte wrażenie, że tragikomiczna postać Edwarda Mukuki Nkoloso wyszła spod pióra zambijskiego Cervantesa. Bohater walki o niepodległość, który rzuca wyzwanie największym mocarstwom świata. Jego Akademia nie posiada nawet teleskopu (ze Stanów Zjednoczonych dociera jeden, ale zniszczony), a adepci przygotowują się do kosmicznego lotu w beczkach turlanych ze wzgórza. Nkoloso ma jednak ambicje dotrzeć nie tylko na Księżyc, ale dalej, na Marsa. I chociaż do Lusaki przyjeżdżają dziesiątki reporterów z całego świata, wydaje się, że nikt nie rozumie manifestu tego człowieka. Czy jest to po prostu ironia na prężące muskuły imperia czy urojona wizja ochroniarza prezydenta Zambii?

Czy sukces misji Apollo 11 był jedynie rezultatem udanych obliczeń fizyków? A może czegoś więcej? W świecie Mukuki Nkoloso, twórcy Zambijskiej Akademii Kosmicznej, prawa fizyki były równie ważne co modlitwy, zaklęcia i obserwacja natury. Skoro można dojść do drzewa, to równie dobrze można dolecieć na Księżyc i Marsa, twierdził Nkoloso.

Afronauci nie są opowieścią o programie kosmicznym afrykańskiego państwa. Bartek Sabela opisując historię Mukuki Nkoloso, przedstawił lęki, cierpienie, a także ambicje i nadzieje mieszkańców tego kontynentu. W opowieści o twórcy Zambijskiej Akademii Kosmicznej było wszystko to, co najpiękniejsze i najmniej zrozumiałe w Afryce.

Dziękujemy portalowi Woblink.com za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

logo_woblink

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także