23 października 2012

Czy artysta powinien się wypowiadać?

Książka „Martin Scorsese. Rozmowy” Richarda Schickela odpowiada na pytania o pochodzeniu, wzorcach, gustach filmowych i muzycznych jednego z najwybitniejszych współczesnych reżyserów filmowych.

 

Na książkę składają się liczne rozmowy, które dziennikarz i autor kilkunastu monografii filmowych (w tym m.in. Charliego Chaplina, Marlona Brando i Elii Kazana) Richard Schickel przeprowadził z Martinem Scorsese, autorem takich obrazów jak „Taksówkarz”, „Chłopcy z ferajny” czy „Wściekły byk”. Gawęda odbywa się w dość niezobowiązującej atmosferze, co z jednej strony sprawia, że obywa się bez sztywnego, oficjalnego tonu, z drugiej prowadzi zaś do kłopotliwej sytuacji, w której nie zawsze wiadomo, co się dzieje. Schickel i Scorsese to filmowi erudyci – widzieli prawdopodobnie wszystkie filmy. Wybitny reżyser opowiadał o swoich fascynacjach już wcześniej, w filmie „A Personal Journey With Martin Scorsese Through American Movies”. Wówczas miał czas by rozwodzić się o swoich ulubionych pracach, przedstawiając je nieobytemu widzowi. W książce, niestety, sprowadza się to często do wymiany zdań w stylu: „- To zupełnie jak u Samuela Fullera/- Tak, uwielbiam „Shock Corridor”/-Jasne, a co powiesz na „Verboten!”?/ – Mistrzostwo. Ta scena na ulicy”. Szkoda, bo niewtajemniczony czytelnik nie dowie się, na czym polega cała sprawa z Samuelem Fullerem i jego wpływem na Scorsesego. Ogólnie, Schickel wychodzi z założenia, że każdy kto weźmie tę książkę do ręki, jest już doskonale obyty z historią kina. Na dodatek pozwala sobie przerywać wywód Scorsese’a błyskotliwymi komentarzami w stylu „To niesamowite!” tudzież „Niesłychane!”. Stokrotne dzięki. Sprawia to, że narasta we mnie żal, że Martin Scorsese nie wydał autobiografii lub wspomnień.

 

Niemniej jednak, rozmowa obu panów jest po prostu intrygująca. Scorsese to doskonały rozmówca – dowcipny, oczytany i osłuchany. Omawia okoliczności powstawania kolejnych produkcji, pracy z aktorami, ciekawostek z planu, wypowiada się na temat fenomenu Boba Dylana, swojego pochodzenia i życia w Nowym Jorku. Niektóre historie są ciekawe, inne mniej. Reżyser „Wściekłego byka” jest po prostu bardzo dobrym gawędziarzem. Nie brakuje mu poczucia humoru, doskonale wie (co niespecjalnie dziwi), jak opowiadać historię, nie brak mu również niezwykłych doświadczeń życiowych. Nie wypowiada się ani zdaniem na temat swojego życia osobistego czy uzależnienia od narkotyków. Rozmowa skoncentrowana jest wyłącznie na filmach i procesie twórczym. Dzięki temu czytelnik otrzymuje barwny portret jednego z najciekawszych twórców filmowych w historii. Pod tym względem książka Schickela jest głęboko satysfakcjonująca.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także