10 sierpnia 2015

Jaka matka taka córka?

„No, wykapana mama!”, „Ależ jesteś podobna do swojej mamy!”, „Robisz to zupełnie jak ona”. Oto kilka utartych frazesów, które każda dziewczyna usłyszała w pewnym momencie swojego życia. Ale czy bycie podobnym do swojej matki jest cechą pozytywną?

Alison Bechdel, po bestsellerowej powieści graficznej „Fun Home” opublikowanej w 2006 roku, znów sięga po autobiograficzną historię, aby ukazać trudne związki ze swoimi rodzicami. Tym razem skupia się na relacjach z matką.

„Jesteś moją matką?” Jest nie tyle książką o matce i córce, co historią o próbie zrozumienia tej relacji i jej wpływie na kształtowanie się osobowości autorki.

Na pierwszy plan fabuły nie wysuwa się relacja pań Bechdel, a wieloletnia terapia Alison, w czasie której przepracowywała swoją kobiecość, swój homoseksualizm i relacje z bliskimi. Oprócz snucia historii o relacjach z matką, autorka odkrywa przed czytelnikiem świat psychoanalizy Donalda Winnicotta. Posiłkując się jego teorią o wystarczająco dobrej matce oraz jej twarzy, która dla niemowlęcia staje się prototypem lustra, Bechdel ukazuje cały proces zgłębiania i rozumienia swojej delikatnej relacji z matką. Innym ważnym punktem odniesienia jest Virginia Woolf, którą autorka traktuje jak mentorkę i przewodniczkę po skomplikowanych układach rodzinnych.

Nie jest to łatwa opowieść. Nie ma tu uścisków, głaskania po głowie, poklepywania po plecach i pokazywania, jak bardzo kocha się swoją matkę. To ciężka historia o próbie zrozumienia, skąd właściwie bierze się ta miłość? I czy jest ona konieczna i nieuwarunkowana? Leżąc na łóżku i czytając „Jesteś moją matką?”, naprawdę można poczuć się jak na kozetce u psychoterapeuty i przeanalizować swój własny stosunek zarówno do rodziców, jak i do siebie samego.

Jeśli chodzi o samą formę komiksu, trzeba przyznać, że Bechdel precyzyjnie oddaje charakterystyczne cechy fizjonomii ważnych dla fabuły postaci. Z łatwością możemy zaobserwować, jak zmieniły się matka i sama autorka na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Z wyjątkową precyzją narysowana jest również postać Winnicotta. Inni bohaterowie są mniej wyraziści, a ich rysunek nie jest tak realistyczny. Potwierdza to tylko znaczenie tej trójki bohaterów dla fabuły całego komiksu.

Dominantą kolorystyczną „Fun hom”e zdecydowanie był niebieski. Była to historia o mężczyźnie, autorka sięgnęła więc po tak zwany „męski” kolor. „Jesteś moją matką?” to opowieść o kobietach, dlatego nie dziwi stylistyczna gra z konwencją poprzez zastosowanie – obok czerni konturów i cieni – jedynie odcieni koloru czerwonego.

Wizualnie komiks zasługuje na piątkę z dużym plusem. Jeśli zaś chodzi o treść, to z pewnością na szóstkę i pochwałę od mamy.

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także