6 sierpnia 2013

Para buch, koła w ruch

Kiedy w połowie lat trzydziestych XX wieku Julian Tuwim na łamach „Wiadomości Literackich” publikował wiersze dla dzieci, wywoływał niemałe poruszenie. Tym gestem wzbudził nie tylko sensację, lecz także dokonał czegoś ważniejszego. Wiersze tworzone dla najmłodszych zaczęto traktować nie jak zabawę, a jak pełnoprawną literaturę.

 

Od dawna przy wprowadzaniu dzieci w świat poezji możemy liczyć na rozpędzoną „Lokomotywę”. Przez prawie 80 lat nie straciła swojego uroku. Ciągle porywa serca młodych słuchaczy i czytelników. Można ją nazwać – bez cienia wątpliwości – arcydziełem polskiej poezji dla dzieci. Jest w tym wierszu wszystko: rym, rytm, duża dawka humoru, świat przedstawiony z perspektywy dziecka, dramatyzm zapisany w poszczególnych zdaniach.

 

Nakładem wydawnictwa Universitas ukazało się trójjęzyczne wydanie Tuwimowego arcydzieła. Z zaciekawieniem śledziłam tłumaczenia na języki niemiecki i angielski, w których np. fraza „para buch” przemieniła się w „Dampf zischt und grollt” i „Steam – poof”. Konieczne w przekładach były oczywiście zmiany. Jeden miś w wersji angielskiej zamienia się w trzy, a w wersji niemieckiej tłumacz pomija… słonia (by zachować rytm), ósmy wagon jest zaś pełen beczek z piwem.

 

Jednak nie to jest istotne. Najważniejsza jest wszak przyjemność z odbioru tego niezwykłego wiersza. Tłumacze wznieśli się na wyżyny swego kunsztu, by oddać urok onomatopeicznych zabaw Tuwima. Słowom towarzyszą duże (czasem rozmyte jak akwarelowe rysunki dzieci, a czasem wydobywające szczegóły) ilustracje autorstwa George’a Hima i Jana Lewitta, a cała książka dedykowana jest pamięci promotora literatury polskiej na świecie – Albrechta Lemppa.

 

Warto wznawiać takie utwory, by każdy mógł zaczytać się w „totakto…”, „clickety…” czy „so ist es…”. Czy „Lokomotywa” stanie się ulubionym wierszem wszystkich dzieci? Pewnie nie, ale trudno wyobrazić sobie utwór lepiej promujący literaturę polską wśród maluchów z zagranicy.

Książki, o których pisał autor