19 grudnia 2012

Szlak Salomona

Gilda Lopes zabrała José Saramago do restauracji Pod Słoniem. Tam pisarz dostrzegł ustawione w rządku drewniane figurki. Kiedy zapytał, co przedstawiają, powiedziano mu, że chodzi o podróż słonia, który w roku 1551 przeszedł z Lizbony do Wiednia. Saramago zainteresowany tą opowieścią, postanowił opisać szlak Salomona. W taki sposób powstała „Podróż słonia”, powieść o prostej fabule, pokazująca jak należy pisać o rzeczach zwykłych, by objawiły się nam niezauważonym dotąd pięknem.

 

W książkach Saramago znaleźć można wiele magii, choć przyznać trzeba, że „Podróż słonia” jest powieścią o prostej fabule, najprostszej spośród wszystkich dzieł twórcy „Miasta ślepców”. Jeśli więc ktoś pragnie dopiero teraz rozpocząć przygodę z jego dziełami, zdecydowanie powinien tę książkę odłożyć na później.

 

„Podróż słonia” to relacja z podróży, bogata w dygresje dotyczące czasów znacznie bliższych naszej współczesności, odległych od wieku XVI, w którym rozgrywa się akcja powieści. W roku 1551 król Portugalii, Jan III, podarował w prezencie ślubnym regentowi Hiszpanii, arcyksięciu Maksymilianowi Austriackiemu, indyjskiego słonia. Dodać trzeba, że między Hiszpanią i Portugalią istniał wówczas bardzo chwiejny rozejm. Łatwo mogło dojść do konfliktu. Podarunek był niezwykle trafnym pomysłem na umocnienie rozejmu. Słoń to zwierzę symboliczne, kojarzy się ze wzniosłością, pewnego rodzaju świętością i wielkością, pośrednio przeniesionymi na obdarowanego. Jan III wyekwipował żołnierzy, którzy doprowadzili słonia z portugalskiej Lizbony do hiszpańskiego Valladolid. Dalej słonia przejął arcyksiążę, który miał dostać się wraz z nim do Wiednia.

 

Postaciami centralnymi w orszaku byli Salomon i jego opiekun, kornak Subhru. Obaj bohaterowie wywoływali poruszenie i zadziwienie wśród mieszkańców wiosek, miast i miasteczek, które przemierzali podczas podróży. Istnienie tych barwnych postaci urozmaica nieco dość wątłą akcję powieści.

 

Ale to nie akcja stanowi o jej wartości, tylko język. Saramago w doskonały sposób portretuje zwykłych ludzi i zwyczajne miejsca. Samo zwierzę bardzo szybko przestaje być tylko słoniem. Staje się boskim, obdarzonym nadprzyrodzonymi zdolnościami stworzeniem. Trochę jest w tych charakterystykach prawdy, trochę ironii. „Podróż słonia” zdaje się bowiem przede wszystkim kpiną z ludzkiej zabobonności. Ośmiesza się tu ślepą religijność człowieka, który by normalnie funkcjonować, potrzebuje – wymuszonych nawet – cudów, rytuałów, prostego potwierdzania, że to, co do niego się mówi, jest prawdą.

 

„Podróż słonia” w pełni może zadowolić tylko miłośników prozy José Saramago. Odbiorca uczy się tutaj dostrzegać niezwykłość w zwykłych ludziach i miejscach. To bardzo pożyteczna lekcja. Zwłaszcza, że opowiedziana została tonem anegdotycznym i nieco ironicznym.

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także