11 marca 2013

Telenoweli odcinek kolejny

Wydawca najnowszego tomu artykułów znanego publicysty obiecuje czytelnikom nową jakość. Niestety, wszystko to już było, tyle, że wcześniej i lepiej.

 

Jeśli ktoś planuje się z tej książki dowiedzieć, na czym polegał sukces tak pozornie karkołomnego projektu jak „Uważam Rze”, raczej mu się to nie uda. Ludzi ciekawych prawicowego widzenia świata odrzuci zapewne fatalny początek, uderzający w tony gniewnego proroctwa i ustawiający każdego sceptyka w roli wroga. Później jest na szczęście już mniej radykalnie, za to wszystkie tradycyjne wady i zalety Ziemkiewicza widać jak na dłoni. Z jednej strony umiejętność przekonywania i komunikatywny sposób zwracania się do czytelnika, z drugiej rażąca powtarzalność i kurczowe trzymanie się dawno postawionych diagnoz. Autor często w pojedynczym tekście streszcza całość własnej wizji III RP, jakby od razu chciał skaptować przypadkowego czytelnika. To, co ma jeszcze jakiś sens w czasopiśmie, w wersji książkowej po prostu boli.

 

Dużą część z tych 600 stron można by wyrzucić w całości, skrócić, lub – najlepiej – wypełnić czymś dużo ciekawszym. Trafiają się bowiem rzeczy przypominające o lepszych książkach, jak poświęcona obyczajowości „Viagra mać!”, czy szkice literackie „Frajerzy”. Właściwym żywiołem ich twórcy wcale nie jest „bieżączka” polityczna, w komentowaniu której widać przymus ciągłego pisania . Analizy z nią związane niektórych śmieszą, natomiast Ziemkiewicz w roli recenzenta, obserwatora życia prywatnego Polaków, wreszcie pisarza (jego artystyczny rodowód zdradza kilka tekstów), jest nadal postacią kontrowersyjną, ale zdecydowanie bardziej frapującą i godną uwagi, niż jako publicysta.

 

„Uwarzałem Że” pozostaje pozycją jedynie dla zagorzałych fanów. Ja osobiście wolałbym zobaczyć jakiś wybór z wyboru.

Książki, o których pisał autor