24 października 2015

Podsiadło w kontraście

„Przez sen” – tom utworów poetyckich autorstwa Jacka Podsiadły, wydany w 2014 roku w Lublinie, stanowi swoisty zbiór przemyśleń i uwag autora na temat współczesnej sytuacji poety i człowieka – uczestnika ponowoczesnej rzeczywistości. Jest próbą manifestu mówiącego, że poezja wciąż jest możliwa. W każdej formie.

Jacek PodsiadłoCechą charakterystyczną tomiku jest kontrast, obecny zarówno na płaszczyźnie konstrukcyjnej, jak i treściowej poszczególnych liryków. Tendencje klasycyzujące, rymowane, ujęte w metrum strofy, przeplatają się z białymi, wolnymi wierszami, potoczną frazą i naturalistycznym wręcz obrazowaniem. Nie brakuje nawiązań do zakorzenionego w polskiej kulturze wizerunku własnego miejsca na ziemi, zestawionego z nieoswojonymi, chwiejnymi realiami współczesności. Poeta roztacza przed czytelnikiem sielankowy pejzaż: „łąki i tłuste od trawy pagórki, na których pasło się bydło./Ostępy lasu, a gdzieniegdzie kawał zaoranego pola”. W innym z utworów wspomina o „chwiejnym pługu ojczystej mowy”, by w wierszu „Życiowy rozbitek” podsumować tę sekwencję, skądinąd bliskich polskiemu odbiorcy obrazów, niepokojąco zdecydowanym stwierdzeniem – „Jest ogromna ilość rzeczy, których nie ma. Na nich oparliśmy świat”. Wystarczająca dotychczas znajomość świata przestała być źródłem stabilności i pewności – rodzime drogi zarastają, rzeczywistość wygląda obco i pusto. W taki stan rzeczy wpisują się motywy bliskie codziennemu życiu dojrzałego pokolenia – miłość, ojcostwo, rozczarowanie. Rozrachunek. A także – co zastanawiające − poczucie zagubienia, obcości wobec otaczającej rzeczywistości i „wieczna potrzeba ojczyzny”, o której także jest mowa w jednym z liryków.

podsiadło_przez_senWażne miejsce pośród tych poetyckich zamyśleń zajmuje język, jego możliwości i sposoby eksponowania w utworach. Sam tomik jest swoistym eksperymentem i próbą gry słownej, nie zanadto przeintelektualizowanej. Wzniosłość przeplata się z potocznością, to, co ważne – z banalnym – „Zawsze lubiłem sprzątać, tylko jakoś mi nie wychodziło”. Jednak najwyraźniejszym tonem poezji Jacka Podsiadły jest głos mówiący o symptomach schyłku (wiersz „Co koniec zwiastuje”), o nieubłaganej niemożliwości tworzenia literatury, będącej zaprzeczeniem istnienia tego, co w człowieku naturalne – „nie da się chodzić boso i nie da się pisać wierszy” – powie poeta. Istotną zatem kwestią staje się troska o słowo, zachowanie – w wyobcowanej przestrzeni życia codziennego – stałości jego znaczenia: „jest to moja powinność wobec ojczystej mowy kiedy sam jestem jej częścią”.

Równie interesujące są także obecne w tomiku, choć subtelnie sygnalizowane, motywy metaliterackie, odwołujące się do twórców uznanych za klasyków poetyckiego kunsztu – autor przywołuje nazwiska Różewicza, Hartwig, jak również pośrednio, poprzez nawiązanie do tytułu dzieła, wskazuje na autora Ksiąg Przemian. Dzięki temu tomik stanowi odzwierciedlenie sytuacji człowieka – współczesnego uczestnika środkowoeuropejskiej kultury słowa pisanego – oddanie niepokoju, próba ukrytego dialogu – myśli o literaturze.

„Przez sen” to zbiór liryków cechujący się pewną surowością frazy, która kontrastuje istotnie z warstwą znaczeniową utworów. Obok konstrukcyjnej klarowności i − na ogół − oszczędnie stosowanych środków poetyckich, czytelnik nie znajduje spodziewanej harmonii i ładu przesłania. Sporo natomiast jest tu wahania, rezygnacji, nicości – przybranej umiejętnie w grę słów i znaczeń. Przez sen chwyta wątpienie, niepewność, oniryczność.

Joanna Goik

Książki, o których pisał autor

Czytelnicy, tego artykułu oglądali także