10 grudnia 2012

Druga strona Schulza

W tym roku obchodzimy 120 rocznicę urodzin i 70 rocznicę śmierci Brunona Schulza. To doskonała okazja, aby sfinalizować jedno z najciekawszych przedsięwzięć z obszaru schulzologii – wydanie zebranych i opracowanych przez Jerzego Ficowskiego ocalałych

prac graficznych artysty z Drohobycza.

 

Droga do publikacji „Księgi obrazów” była długa i kręta. Zaczęło się wszystko w latach czterdziestych ubiegłego wieku ogłoszeniem w „Przekroju”, w którym informowano o poszukiwaniu rozproszonych dzieł Schulza. Potem nastąpiły długie lata żmudnej pracy. Odnajdywania, zbierania, pozyskiwania, katalogowania i opisywania materiałów, a wreszcie przygotowywania publikacji.

 

Jerzy Ficowski, wybitny znawca dzieła Schulza, zakończył prace nad zbiorem w latach dziewięćdziesiątych. Z przewidzianych pięciu tomów ukazał się tylko pierwszy, prezentujący ilustracje artysty do jego własnych utworów. Całość czekała kolejne dwadzieścia lat. Wreszcie, sześć lat po śmierci edytora, ukazało się zbiorcze wydanie wszystkich pięciu albumów, w pełni realizujące dawny zamysł Ficowskiego. Odnajdziemy tutaj całość ocalałego dorobku graficznego autora „Sklepów cynamonowych”.

 

„Księga obrazów” zawiera około pięciuset rysunków, ilustracji i grafik. Ficowski zdobyty materiał graficzny podzielił na pięć tematycznych części. Każda z nich opatrzona jest interesującymi i wnikliwymi komentarzami. Dodatkowo do poszczególnych rysunków dodane są fragmenty powiązanych z nimi utworów oraz listów Schulza. Wśród zamieszczonych dzieł oprócz ilustracji do utworów literackich odnajdziemy portrety przyjaciół i rodziny artysty. Zapoznamy się także z kluczowymi dla jego twórczości motywami, jak choćby powielany wielokrotnie motyw konnego powozu, spotkań przy stole czy też aktów kobiecych o zdecydowanie masochistycznym charakterze. Ponadto zbiór zawiera prace wykonywane na zlecenie, jak ekslibrisy czy projekty okładek do czasopism i książek (m.in. do „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza z roku 1938).

 

Bruno Schulz był artystą niezwykłym, nie tylko jednym z najwybitniejszych polskich dwudziestowiecznych pisarzy, lecz również wyjątkowym rysownikiem, o czym przekonuje zawartość „Księgi obrazów”. Warto podkreślić, iż obie te dziedziny sztuki, pisarstwo i rysunek, autor „Sanatorium pod klepsydrą” uprawiał z równym zaangażowaniem i taką samą pasją. Jako równorzędne doskonale się uzupełniały i wzajemnie na siebie oddziaływały. Dzięki „Księdze obrazów” mamy wreszcie możliwość obok Schulza-pisarza poznać Schulza-rysownika, a dzięki temu możemy lepiej zrozumieć Schulza-artystę.

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także