16 września 2012

Interpretacja, czyli sztuka obrony

Sztuka nie jest tylko o czymś, sama w sobie jest czymś – pisze Susan Sontag w jednym z esejów ze zbioru „Przeciw interpretacji”, wydanego przez wydawnictwo Karakter.

 

To samo można powiedzieć o niektórych książkach: że nie tylko są o czymś, ale także są czymś. Nie są przedmiotami konsumpcji, które odwija się z folii i zjada, jak cukierki. Są przedmiotami jako takimi: jak obrazy, rzeźby czy przedmioty użytku codziennego. I niecodziennego.

 

Są oczywiście książki, które się wyłącznie konsumuje, dla zabicia czasu w pociągu czy samolocie. A potem zostawia, komuś daje lub wyrzuca. Literatura wagonowa. Taką odłóżmy w wagonie, niech jedzie dalej.

 

Esej jest gatunkiem niewagonowym. Nie daje się wyłącznie skonsumować, nie zaspokaja wyłącznie potrzeb chwili – jak, dajmy na to, melodramat, który zaspokaja tylko momentalną potrzebę wzruszenia. Esej zmusza do myślenia, każe do siebie wracać, każe chwytać za ołówek.

 

Susan Sontag była mistrzynią eseju. Zebrane w tym tomie krążą wokół kwestii czytania, interpretacji. Dlaczego w naszej kulturze dzieło sztuki potrzebuje obrony? Dlaczego potrzebuje wytłumaczenia, racjonalnego powodu istnienia? Dlaczego – przesuńmy to pytanie – czytelnicy książek muszą się tłumaczyć, jaki jest sens tego, co robią? Np. sens moralny czy pragmatyczny?

 

Interpretacja to przekład w celach obronnych. Powaga cywilizacji każe nam tłumaczyć się z kultury. Po co czytasz? Po co piszesz? Przecież nie dla samego czytania, dla samej powierzchni. Piszemy ku czemuś (np. pokrzepieniu serc), czytamy terapeutycznie (jak proponował Arystoteles), czytamy, żeby się czegoś dowiedzieć.

 

Smak jest na powierzchni stylu – o tym wie Sontag, pisząc swoje eseje w sposób smakowity: to nie ciężka rozprawa naukowa, przygwożdżona przypisami, lecz jakby ważna rozmowa, prowadzona z szacunkiem dla rozmówców-czytelników. Jeden z najciekawszych w tym tomie, esej o kampie, jest pisany tak, by sam nie stać się kiepskim tekstem kampowym.

 

W esejach nie tylko jest ważne co, ale i jak.

 

Smak jest na powierzchni książki: czcionka, format, okładka, opracowanie graficzne i typograficzne. Nigdzie nie jest powiedziane, że tylko bestesellerowe melodramaty można pięknie wydawać. Wydawnictwo Karakter daje ciągłe dowody, że można i eseistykę. Wydaje książki, które nie tylko są o czymś, ale i – może przede wszystkim – są czymś.

 

Czytelnicy, tego artykułu oglądali także