8 września 2012

Łakocie nie tylko dla dzieci

Posiadanie dzieci ma wiele plusów. Dzieci są – między innymi – znakomitym pretekstem do tego, żeby samemu kupować sobie książki dla dzieci. Żeby sobie przypomnieć, jak to było, kiedy samemu było się dzieckiem.

 

Kiedy dzieci zaczną rosnąć, nie przejmujmy się podejrzliwymi spojrzeniami księgarzy, kupujmy dalej. Bo jest co.

 

Kilka lat temu byłem – z córką, jako alibi – na Targach Książki w Lipsku. Ogromna część jednego z pawilonów poświęcona tam była książkom dla dzieci z wielu krajów. I muszę przyznać – córka potwierdzi – że książki z Polski zwracały na siebie uwagę. W dziedzinie motoryzacji może nam się i nie powiodło, ale w dziedzinie projektowania, tworzenia książek dla dzieci – nie mamy się czego wstydzić.

 

Owszem, księgarnie zalane są przesłodzonym, disnejopodobnym chłamem, od którego gust się psuje dzieciom, jak zęby od przesłodzonych cukierków. Ale jak się trochę poszuka, zajrzy do mniejszych księgarni, albo w rzadziej odwiedzane zakamarki internetu – można znaleźć prawdziwe arcydzieła.

 

Z pewnością należy do nich książka „Cyrk”. Książka oparta na znakomitym pomyśle: wykorzystuje stare polskie plakaty cyrkowe ze zbiorów Muzeum Plakatów w Wilanowie jako ilustracje do wierszowanej opowieści – o cyrku, rzecz jasna.

 

Znajdziemy tam dzieła mistrzów: Jana Lenicy, Henryka Tomaszewskiego, Waldemara Świerzego czy Jana Młodożeńca, które – odkurzone i odpowiednio ułożone – zaczynają żyć drugim życiem. Dla dzieci informacja, że ten a ten plakat należy do historii polskiej szkoły plakatu (dodajmy: światowego formatu) – jest informacją nieznaczącą. Natomiast użycie tego plakatu jako ilustracji – jest dowodem, że ów plakat może być świetną zabawką.

 

Czyja w tym zasługa? Autora rymowanych akrobacji, Macieja Byliniaka, to jasne. Autorki opracowania typograficznego, Grażki Lange – to dzięki niej litery w tej książce skaczą jak na trampolinie i składają się jak pewna kobieta guma, bohaterka tej książki. No i zasłużonego w dziedzinie wydawania pięknych książek dla dzieci wydawnictwa Dwie Siostry.

 

Zacytujmy: „Jedyna szansa! Występ szympansa, co w pół kwadransa stawia pasjansa!” Mój ulubiony jest jednak wierszyk do plakatu Młodożeńca z 1970 roku: „Jan Rąsia, żongler, żongluje ciągle: nawet łakocie musi jeść w locie”.

 

Takie łakocie – słowne i obrazowe – jakie serwuje książka „Cyrk” nie tylko nie popsują gustu dzieciom, ale i zaostrzą im apetyt na więcej i ani się obejrzymy, a będziemy z nimi oglądać albumy ze sztuką. Tą niby dla dorosłych.