20 października 2012

Oczy Korczaka

Wisława Szymborska pisała w wierszu „Możliwości”, że woli rocznice nieokrągłe, do obchodzenia co dzień. Wprawdzie chodziło Jej o miłość, ale, moim zdaniem, można by tę deklarację potraktować szerzej: ja wolę, gdy pamięć o kimś ważnym obywa się bez ustanawiania przez Sejm jego roku. Wolę preteksty niekalendarzowe, niearytmetyczne.

 

Niemniej jednak właśnie do pretekstów kalendarzowych przyzwyczaiła nas kultura i zakorzenione w niej rozumienie czasu: jako czegoś kolistego, co pozwala na nowo przeżywać jakieś wydarzenia, na mocy pamięci. Pamięć zamknięta w cykle: roczne, dziesięcio-, czy stuletnie – pozwala nam oszukać nieuchronność przemijania: przemijania wydarzeń i ludzi.

 

Ten rok został ogłoszony rokiem Janusza Korczaka. Dzięki temu wznowiono jego dzieła, wystawiono musical oparty na jego biografii, zorganizowano mnóstwo konferencji, akcji, konkursów, projektów edukacyjnych. Przypominano, jak aktualne są jego pedagogiczne poglądy. Zwracano uwagę, że zapisał się w zbiorowej pamięci jako człowiek, który umarł jak bohater. A on przede wszystkim żył jak bohater.

 

O tym opowiada znakomita, przejmująca książka Joanny Olczak-Ronikier „Korczak. Próba biografii”. Ciekawe, że 33 lata wcześniej biografię Starego Doktora napisała jej matka, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, więc pani Joannie przyszło się zmagać nie tylko z materią życiorysu Korczaka, ale i z książką funkcjonującą do tej pory jako główne źródło wiedzy o nim.

 

Zamiast „podniosłego tonu epitafiów, w których brakuje uczłowieczających, przyziemnych konkretów” – przyjęła za punkt wyjścia „Pamiętnik” Korczaka i plan autobiografii, który się tam zachował. Bynajmniej nie koturnowej. Sam Korczak pisał tak: „Autobiografia. Tak. O sobie, o swojej małej i ważnej osobie”.

 

Uzupełnieniem tej osobistej, przejmującej opowieści o Starym Doktorze może być jego „fotobiografia”, wymyślona i opracowana przez Macieja Sadowskiego. Jest to niezwykły album: składają się nań same zdjęcia, kilka maszynopisów i rękopisów oraz cytaty z tekstów Korczaka. Dzięki nowoczesnej technice, stare fotografie zostały odmłodzone, widać na nich więcej szczegółów. Świat jest prawie taki sam, jak teraz.

 

Ale najbardziej poruszające są tam oczy Korczaka. Na samym końcu, oprócz kalendarium, umieszczone zostały portrety bohatera tej książki: od 1889 do 1940 roku. To jest historia człowieka, który patrzył na to, co działo się w pierwszej połowie XX wieku. Historia świata w spojrzeniach.