Towarzyszko, przepraszam!
„Towarzyszka Panienka” urzeka zgrabnym tytułem i obiecuje wiele. Niestety, w trakcie lektury okazuje się, że obietnice złożono na wyrost.
„Towarzyszka Panienka” urzeka zgrabnym tytułem i obiecuje wiele. Niestety, w trakcie lektury okazuje się, że obietnice złożono na wyrost.
Tajemnicze zaginięcie szyfranta, samobójstwo generała, zamach na ambasadora, zagadkowa śmierć znanego prawnika – z tych, krzykliwych niczym gazetowe nagłówki, elementów utkał swoją debiutancką powieść znany dziennikarz Tomasz Sekielski. Szczęśliwie nie ma ona wiele wspólnego z literackim tabloidem.
Lektura książki Piotra Szaroty jest moim osobistym odkryciem z wielu względów. Przede wszystkim jednak dlatego, że wydaje się ona zagubionym ogniwem ewolucji w pisaniu o humanistyce. To bowiem książka zarówno dla osób, które interesują się wiedeńską moderną, jak i dla tych, którzy tego tematu dotychczas nie eksplorowali. Szarota stara się przybliżyć wiedeńczyków przełomu wieków także mniej zainteresowanym. I jest wielka szansa, by zrobił się z tego międzyepokowy balet roku.
Rob Zombie podobno wpadł na pomysł scenariusza „Panów Salem” podczas wizyty na weselu znajomych w Massachusetts. W tamtejszym hotelu muzyk zakupił niewielką książeczkę na temat procesów wiedźm, którym postanowił poświęcić swój ostatni, jak zapowiedział, horror.
Marie-Laure jest wychowywana przez ojca, paryskiego ślusarza pracującego w Muzeum Narodowym. Problemy zaczynają się gdy dziewczynka traci wzrok. W kilka lat później oboje zostają zmuszeni do wyjechania z bombardowanej przez Luftwaffe stolicy i udają się do Saint-Malo na wybrzeżu Bretanii, gdzie mieszka dalsza rodzina. Tam zamieszkują w starym kilkupiętrowym...