28 października 2014

Echo serca

W najnowszym tomie Bohdana Zadury refleksję nad przemijaniem i śmiercią, która „zagląda w oczy”, równoważą dystans i zgryźliwa ironia wobec siebie i współczesnego świata. Zadura po raz kolejny podkreśla, że nie jest poetą spoglądającym na ziemię z wysokości Parnasu, ale opowiada o rzeczywistości zwyczajnie – co nie znaczy, że w sposób pozbawiony znaczenia.

13 lutego 2013

Francuscy artyści wobec okupacji

Alan Riding pyta, jak francuscy artyści i pisarze zachowywali się w czasie ciemnych lat okupacji. Kreśli obraz, którego największą siłą jest to, że daje pojęcie o niemożności wyznaczenia łatwych granic między tym, co słuszne i zabronione, między lojalnością i zdradą, zostawiając czytelnika w przekonaniu, że ferowanie jednoznacznych wyroków jest dziś niemożliwe.

30 kwietnia 2019

Nadgryzione jabłko – recenzja książki o Stevie Jobsie

Czemu ludzie wciąż chcą czytać o Stevie Jobsie? Czemu próbują się do niego upodabniać? Czy można go nazwać wielkim człowiekiem, przymykając oko na to, jak traktował najbliższych? Wreszcie jak to się stało, że Jobs osiągnął taki sukces? Odpowiedzi można szukać w książce „Nadgryzione jabłko”, autorstwa Chrisann Brennan, wieloletniej partnerki i matki dziecka Steve’a Jobsa, która swoją premierę miała 24 kwietnia.

28 maja 2014

Bliżej Styrona

Biografię wypada pisać po śmierci jej bohatera. Opowieść Andrzeja Franaszka o Czesławie Miłoszu mogła powstać i w pełni wybrzmieć dopiero po przejściu noblisty na tamten świat. Podobnie sprawa się ma z Williamem Styronem, jednym z najważniejszych pisarzy amerykańskich XX wieku, którego dorobek i życie sportretowała jego córka – Alexandra. Udało jej się stworzyć osobistą opowieść o ojcu – człowieku trudnym, szarganym atakami depresji i problemami z używkami – która jest świetnym podsumowaniem jego twórczości, ale też i nowym, uzupełniającym ją tekstem.

3 stycznia 2013

Misiostwo świata

Biorąc do rąk wydawane obecnie książki dla dzieci, mam nieodmiennie wrażenie, że coś mnie, urodzoną pod koniec lat osiemdziesiątych, ominęło. „Za moich czasów”, drogie dziatki, radością napawał fakt, że obrazki w książce były kolorowe, o estetyce nikt nie śmiał deliberować. Osobiście ukryłam na najwyższej półce w domu „Baśnie rosyjskie” z ilustracjami, które śniły mi się po nocach.