16 maja 2014

Bezsilny bunt

„…będzie gorzej” Jana Pelca po dwudziestu pięciu latach od pierwszego polskiego wydania, obejmującego jedynie dwie części, wreszcie trafiło na nasz rynek w całości.

 

Powieść Pelca to jedna wielka prowokacja. Wszystko w niej uwiera, drażni. Każde naszpikowane wulgaryzmami i bluzgami zdanie, każda obsceniczna, pełna niewybrednych opisów scena ma wkurzać i wytrącać z równowagi. Czeska emigracja i opozycja nie szczędziła Pelcowi krytyki – do standardowych zarzutów o wulgarność i pornografię dorzucano także te dotyczące propagandy nihilizmu i obrazy uczuć narodowych. Dla undergroundu zaś powieść stała się objawianiem, brutalnie szczerą narracją o szarej komunistycznej rzeczywistości.

 

„…będzie gorzej” to historia Olina, siedemnastolatka, który nie zgadza się na życie wedle narzuconych zasad. Ma gdzieś szkołę, nie chce pracować, mieć rodziny i żyć w ciągłym kieracie. Przed „królikarnią dla robotów” – jak określa czechosłowacką rzeczywistość – chłopak ucieka w niekończący się ochlaj, narkotyki i seks. Codziennie budzi się wczorajszy, reanimuje się piwem, do którego popołudniu dolewa rum, by jakoś dotrwać do wieczora, kiedy życie zaczyna się naprawdę. Izby wytrzeźwień, więzienie i szpital psychiatryczny stanowić będą krótkie przerwy w niekończącej się wędrówce po knajpach czeskiej prowincji. Pełna niezgody na system postawa i pragnienie nieskrępowanej wolności nie łączy się z chęcią ucieczki – ta oznaczałaby dezercję. Dopiero, kiedy Olin zostaje wmieszany w zabójstwo, postanawia uciec do Francji.

 

Jego bunt to zwierzęcy skowyt bezsilności i gniewu wobec władzy i obezwładniających sił systemu. To bunt nie tylko przeciw reżimowi totalitarnemu bez oporów wtrącającemu się w życie prywatne obywateli, ale także przeciwko zasadom życia społecznego. To permanentny wkurw człowieka beznadziejnie miotającego się w klatce nakazów, zakazów, powinności i obowiązków. To żałosne wołanie o wolność i możliwość samostanowienia.

 

Powieść Pelca jest szpilką wbitą Czechom pod paznokieć. Wytyka im tchórzostwo, oportunizm, materializm i ograniczone horyzonty myślowe. Jednak okazjonalnie chwaleni w powieści Polacy nie powinni czuć się lepiej, gdyż historia Olina to kij wsadzony w mrowisko szczęśliwie i spokojnie żyjących ludzi, którzy w zamian za komfort oddali własną suwerenność oraz prawo do krytycznego osądu i sprzeciwu.