14 września 2012

Kobieta w historii, historia kobiety

Zmarły w maju Carlos Fuentes to, obok poety Octavia Paza, bodaj najwybitniejszy i najbardziej rozpoznawalny spośród współczesnych meksykańskich pisarzy. Wysmakowany i erudycyjny styl przysporzył mu uznania czytelników i zazdrości kolegów po piórze.

 

W niedawno wznowionej powieści, „Lata z Laurą Diaz”, pojawia się stale obecny w twórczości Funtesa temat – losy jednostki uwikłanej w wielką historię.  Jest to opowieść o życiu, dorastaniu i dojrzewaniu fascynującej kobiety. Laura jest oddaną córką, niewierną żoną, matką (później już nawet prababką), ale przede wszystkim piękną, pociągającą mężczyzn heroiną. To mężczyźni i uczucia do nich będą wyznaczać rytm jej życia. Mężczyźni i historia, która poprzez owych mężczyzn właśnie ciągle będzie dawała o sobie znać.

 

Najpierw był mąż, Juan Francisco. Rozczarowanie, jakie przyniosło jej życie rodzinne skłoniło Laurę do tego, by wdać się w kilkuletni romans z fascynacją z lat młodzieńczych, Orlandem. Później przyszła jej prawdziwa miłość, hiszpański republikanin Jorge, z którym spędzi najpiękniejsze lata swojego życia. I wreszcie amerykański emigrant Harry, uczucie jej dojrzałego wieku. Ale przede wszystkim ważni dla niej byli jej ukochany, przedwcześnie zmarły brat Santiago, syn-artysta, Santiago Młodszy, a także wnuk o tym samym imieniu.

 

Była także historia. Historia, która zetknęła Laurę z najciekawszymi postaciami epoki, która dała jej przyjaźń Fridy Kahlo, Diega Rivery czy Luisa Cernudy. Rewolucja, która zabrała jej brata i wnuka. Wielkie ideologie, które fascynowały przyjaciół. Wojna, która, odebrała jej jednego z kochanków i wreszcie polityka, która zniszczyła drugiego. Wszyscy oni, wszystkie te wydarzenia ukształtowały kobietę niezależną, silną i odważną. Kobietę niezależną na tyle, by żyć samotnie, na tyle silną, by oddać się twórczości, i wreszcie na tyle odważną, by dobrowolnie zdecydować się na śmierć.

 

Różnorodność rozwijanych przez Fuentesa wątków sprawia, że trudno ocenić, czy to historia życia tej niezwykłej kobiety „o profilu jakby wyrąbanym maczetą” stała się pretekstem do refleksji nad dziejami Meksyku, czy też właśnie zagmatwany wiek XX miał posłużyć jako pretekst do opowieści o kobiecie niezależnej. Zdecydowanie ciekawsza wydaje się ta druga opcja.