14 listopada 2012

Muzeum przyszłości

W ostatniej części swojej trylogii, po powojennym „Bambinie” i współczesnym „Ku słońcu”, Inga Iwasiów przenosi nas w niedaleką przyszłość do bliżej nieokreślonego kraju wschodniej Europy. W „Na krótko” odnajdziemy kontynuację niektórych wątków z poprzednich części – losy profesor Sylwii oraz jej męża Tomka, a także ich przyjaciół.

 

Sylwia jest profesorką lingwistyki z Polski. Przyjeżdża do „postunijnego” kraju, aby zebrać informacje do raportu na temat obecności polskich pozostałości. Poznaje tam Rutę, właścicielkę dobrze prosperującego salonu fryzjerskiego „w starym stylu”. Kraj Ruty w konsekwencji kryzysu odłączył się od Unii Europejskiej. Starając się ratować swoją gospodarkę i tożsamość poprzez pielęgnowanie tradycji, zamknął się niejako w „strefie muzealnej”, która zachłannie pochłania coraz większe jego połacie. Czas jakby się zatrzymał, przestrzeń okrzepła w niezmienności, a wszystko przyprószone zostało kurzem wiecznego trwania.

 

W kontraście do zastygłej przestrzeni toczy się opowieść. Iwasiów w krótkich, jakby rwanych, rozdziałach opowiada o kobietach ich własnymi słowami, a także z punktu widzenia bliskich im osób. Historia nie układa się w linearną opowieść, często w swoistym strumieniu myśli wybiegamy w przód, by zaraz cofnąć się do wspomnień z dzieciństwa. Iwasiów traktuje swoich bohaterów niczym eksponaty muzealne, obraca powoli, przygląda się im badawczo, analizuje. Ich historie układają się wspólnie w wyjątkową wycieczkę po wystawie o kondycji człowieka XXI wieku.

 

Autorka przenosi nas w przyszłość, by nakreślić przed nami obraz teraźniejszości. To pesymistyczna opowieść o współczesnym człowieku tragicznie rozdartym pomiędzy pogonią za nowoczesnością a pamiętaniem o przeszłości, pomiędzy „na krótko” a „na zawsze”. To także opowieść o niespełnieniu.

 

„Na krótko” to książka wymagająca skupienia, za które z nawiązką odpłaca wciągającym stylem pełnym składniowych i słowotwórczych smaczków oraz świetnym językowym wyczuciem autorki. Zdecydowanie warto!