9 lipca 2014

Mała rzecz, a cieszy

To nie jest właściwie nawet książeczka, raczej broszurka, w dodatku z dużą liczbą rycin w środku (tak, właśnie rycin). A jednak dostarcza mnóstwo rozrywki, nie tylko tym wytatuowanym, którzy pewnie niejeden argument z „Tatuażu przestępcy” słyszeli w odniesieniu do siebie.

 

Dziełko Cesarego Lombrosa to typowo XIX-wieczna próba ujęcia każdego przejawu działalności człowieka w karby teorii naukowej. Mamy więc tu całkiem poważne rozważania na temat korelacji tatuowania się i trudnienia się rozbojem, tatuowania się i prowadzenia rozpustnego trybu życia, tatuowania się i zgnicia w więzieniu (prawdopodobnie z powodu wspomnianych wyżej przewin). Lombroso wyróżnia motywy pojawiające się w zależności od miejsca pochodzenia tatuowanych. Podkreśla, że wywodzą się oni z niskich warstw społecznych, znajdują się między nimi głównie złoczyńcy i wojskowi, mają skłonność do gwałtownych zachowań i psychicznej labilności. Jednym słowem, przywołuje dokładnie te same argumenty, które padają z ust naszych rodziców.

 

Pomijając niewątpliwe walory komiczne tej książeczki i to, że w XIX wieku antropometrię traktowano poważnie, jej niezaprzeczalną zaletą jest pokazanie, jak zmieniło się postrzeganie tatuażu przez samych tatuowanych. Dzisiaj skłaniamy się raczej do traktowania go jako ozdoby, przykładając dużą wagę do jego estetycznego wykonania – oczywiście, są również ludzie, którzy poprzez rysunki na ciele upamiętniają ważne dla nich daty, miejsca i osoby. Wydaje się jednak, a przynajmniej taki wniosek wysnuwa Lombroso, że ówcześnie tatuaże były sekretnym językiem, kodem złożonym z portretów kochanek, listą popełnionych zbrodni i haseł w rodzaju „Niech żyje Francja i pieczone ziemniaki!”. Estetyka wykonania, jak na XIX-wieczne standardy, wypada całkiem pozytywnie, choć przypomina raczej dziecięce malunki niż pracę doświadczonego tatuatora.

 

To mini-lekturka do przeczytania (czy przejrzenia) w trakcie jazdy do pracy albo na uczelnię. Małe rzeczy nie są jednak gorsze niż duże – podczas lektury można kilka razy ryknąć śmiechem. Albo pomyśleć o zrobieniu tatuażu.

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także