26 maja 2014

Nowy Jork z żabiej perspektywy

„Nowy Jork. Neurotyczna stolica świata” nie znalazła się w gronie 25 książek, które powiedzą ci wszystko o Nowym Jorku, rankingu zorganizowanym niedawno przez portal Electric Literature. Nie musi to być koniecznie poważny zarzut, bo w rankingu nie było miejsca choćby dla „Buszującego w zbożu” Salingera. Nowy Jork Vereny Lueken – każdy ma przecież swój – śmieszy, tumani, przestrasza w wersji soft. To miasto, gdzie wiecznie patrzysz w górę – pięć tysięcy czterysta wieżowców wprowadza w klimat gotyckiej katedry XXI wieku.

 

Autorka w swojej opowieści skupia się na ikonicznej dzielnicy – Manhattanie. Najmniejsza, najdroższa, najgęściej zaludniona: nic nie jest letnie w tym miejscu, gdzie zbiegają się marzenia milionów ludzi z całego świata. Bronks, Brooklyn czy Harlem, mimo iż wielokrotnie większe, zdają się tylko dodatkiem do tego centrum świata – tak uważają wszyscy nowojorczycy, wbrew wszystkim niedogodnościom, które pojawiają się tutaj w aspektach dość nieoczekiwanych jak na miejsce, gdzie ceny mieszkań przyprawiają o zawrót głowy. Na wyspie, na której dorośli, pracujący ludzie wynajmują pokoje we wspólnych mieszkaniach, ogrzewanie jest opcjonalne, a ludzie poszukują na czarnym rynku słuchawek od prysznica puszczających wodę pod normalnym ciśnieniem.

 

Lueken zaciekawia najbardziej, gdy przechodzi do opowieści o infrastrukturze, szkielecie, na którym Nowy Jork się opiera. Rozdziały o metrze, systemie kanalizacyjnym, który stanowi odrębny świat pod powierzchnią miasta (nie dziwią w tym kontekście opowieści o krokodylach w studzienkach kanalizacyjnych), czy o stratyfikacji społecznej kształtującej się na podstawie przypisanego kodu pocztowego. Gorzej robi się, gdy próbuje odpowiadać o ludziach – nowojorczycy wychodzą z tych opowieści dziwnie płascy, jak jednolita masa, której jedyną dystyktywną cechą jest miejsce zamieszkania. Można odnieść wrażenie, że „Seks w wielkim mieście” portretował nowojorczyków z większą bezwzględnością i z ostrzejszym pazurem. Lueken wydobywa natomiast intymny związek mieszkańców z Nowym Jorkiem, drobne detale, w których wyraża się ich miłość do tego wcale przecież nie przyjaznego miasta.

 

„Neurotyczna stolica świata” podtrzymuje mit Nowego Jorku jako wyjątkowego konstruktu, skrzyżowania realnej lokalizacji i przestrzeni mitycznej. Broadway, Ellis Island czy Meat Packing District funkcjonują jako miejsca na mapie, często przygnębiająco zwyczajne, a jednocześnie jako nośniki mitu, który stworzył to miasto. Przeczytajcie tę książkę, jeśli nie chcecie pozbywać się złudzeń, że Nowy Jork to miasto wyjątkowe.

Czytelnicy, tej recenzji oglądali także