15 października 2013

Pięćdziesiąt twarzy bieli

Niektórzy mówią, że Rosja to nie kraj, a stan umysłu. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy pomyśli się, że tylko jedna z rosyjskich republik – notabene największa – jest tak duża, że zaledwie sześć krajów na świecie ma większą powierzchnię. Człowiek nie jest w stanie ogarnąć jakuckiej pustki. Gęstość zaludnienia tutaj to 0,3 osoby na kilometr kwadratowy. W „Jakucku. Słowniku miejsca” Michała Książka pustka wyziera zewsząd – z opisów przyrody, zwyczajów i tradycji, przesącza się na ulice miasta, jest obecna w opowieściach tubylców.

 

Może to właśnie pustka i poczucie związanego z nią zagrożenia skłoniły Książka do użycia konkretnej formuły pisania – ten reportaż to bowiem w dużej części encyklopedia, a także esej lingwistyczny, za pomocą którego autor stara się uporządkować świat i wnieść trochę bytu w ten ponury syberyjski niebyt. Idzie śladem wielkich polskich odkrywców Jakucji, zesłanych tu w XIX wieku: Edwarda Piekarskiego i Wacława Sieroszewskiego, przybliżając przy tym niesłusznie zapomnianych badaczy współczesnym czytelnikom. Książek tę mroźną krainę ma w sercu, czuć to w jego prozie. Nie przeraża go Byk Zimy, a jego opisy zimowego Jakucka urzekają plastycznością, choć używa wyjątkowo oszczędnej palety kolorów.

 

Polska szkoła reportażu w temacie Rosji ma wiele do powiedzenia. Począwszy od Ksawerego Prószyńskiego i jego „Nocy na Kremlu”, Melchiora Wańkowicza i jego wspomnień ze szkoły oficerskiej w Moskwie. To Herling-Grudziński i jego przejmujący opis życia w łagrze. To literatura drogi Jacka Hugo-Badera i publicystyka związanego z Polityką Igora Miecika. To reportaże Ewy Ewart na temat zamachu na szkołę w Biesłanie. To wydana niedawno „Dobra krew” Magdaleny Skopek, dokumentująca życie rdzennych mieszkańców Jamału. Coś z tą Rosją zawsze było na rzeczy. Michał Ksiązek znalazł własną drogę, nie wpadając w pułapkę biernego rejestrowania obrazów, a jednocześnie dystansując się od postrzegania rosyjskiej rzeczywistości przez pryzmat polityki.

 

Jakucja to miejsce tak odległe, nie tylko geograficznie, ale i pojęciowo, od naszej, nie tak ciepłej przecież Polski, że warto spróbować poznać ją chociaż trochę. Nie każdy ma jednak tyle samozaparcia, by znosić syberyjskie sześćdziesięciostopniowe mrozy i całe miesiące odcięcia od świata. I właśnie dla takich kanapowych pasjonatów książka Książka będzie prawdziwym przeżyciem.